Żywienie w szkole przez pryzmat nowego rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia

973
wyświetlenia
SONY DSC

Jak w praktyce wyglądają zmiany, odgórnie narzucone placówkom oświatowym odnośnie żywienia dzieci i młodzieży? Zajrzeliśmy do zaprzyjaźnionego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Budzisławiu Kościelnym, by przekonać się o codzienności ucznia czy przedszkolaka, o której głośno mówi się, że nie zawiera cukru, soli czy słodyczy, przy okazji rozwiewając sporo wątpliwości w tym aspekcie.

Jak powszechnie wiadomo od 1 września weszło w życie nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia (z 26 sierpnia 2015 r.) w sprawie grup środków spożywczych, przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach – czyli innymi słowy: co powinno znajdować się w szkolnych sklepikach i być podawane uczniom w szkolnych stołówkach.

Przed rozporządzeniem z 26 sierpnia jadłospisy dekadowe i receptury były również przygotowywane przez dietetyków, zawierały dzienne zapotrzebowanie uczniów na poszczególne grupy produktów w danym dniu. Po zapoznaniu się z nowymi wytycznymi zaprosiliśmy do szkoły dietetyka, uczestniczyliśmy w szkoleniu zewnętrznym i cały czas pracujemy nad modyfikacjami jadłospisów, a znaczą część tej pracy mamy już za sobą – opowiada mi dyrektor zespołu Mariola Brorzyńska.

Jak mówi dalej gospodarz placówki czasu było naprawdę niewiele i wpasowanie się z dnia na dzień w wytyczne wspomnianego rozporządzenia wymagało wielu wysiłków. Oprócz czasu, którego praktycznie nie było na wprowadzenie w życie nowych ustaleń odnośnie żywienia, pojawił się również problem z dostawcami produktów spożywczych, z którymi szkoły są zobowiązane umowami rocznymi, a te upływają wraz z końcem roku kalendarzowego (przetargi odbywały się w grudniu 2014r.).

Więcej w najnowszym “Głosie”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ