Wywiad z Alicją Hławką, prezesem Klubu Mam

1154
wyświetlenia
fot. Paulina Buszko

W niedzielny wieczór proponujemy państwu wywiad z prezesem słupeckiego “Klubu Mam”. Wywiad niezwykły ponieważ pokazuje prawdziwe oblicze młodej kobiety, jej szczere troski i radości. Trzeba przyznać, że odpowiedzi Alicji są niezwykle budujące. Oby jak najwięcej takich ludzi żyło dookoła nas. Rozmowę przeprowadziła Izabela Cierzyńska autorka interesującego blogu “Zawodowa mama”, która sama jest zawodową opiekunką do dzieci. http://www.zawodowamama.pl/

1. Opowiedz krótko o tym, kim jesteś i czym się zajmujesz.

Nie jestem pewna czy na obecnym etapie rozwoju chcę się określać jednym słowem lub zawodowo na pytanie „Kim jesteś”, więc powiem może tak… Jestem osobą, która lubi działać, lubię zmienność i tempo, ale też możliwość robienia tego co chcę i jak chcę. Już np. aerobiku nie lubię, wolę się porozciągać i rozgrzać, więc chodzi mi bardziej o takie życie w działaniu. Nie lubię stagnacji. A bardziej przyziemnie, to jestem Ala, próbuję otworzyć leśne przedszkole w swoim rodzinnym mieście, zorganizowałam też tutaj Klub Mam, prowadzę różne zajęcia dla dzieci m.in spotkania z psem, sensoplastykę czy też kreatywne urodzinki i leśne warsztaty.

2. Jak brzmi Twoja misja i co jest jej celem?

Nie nazwałabym tego co robię swoją misją, bo mam z tym słowem negatywne skojarzenia… Kiedyś robiłam wszystko dla innych, bo uważałam, że pomoc innym to jest sens życia. Dużo się na tym naciełam, umęczyłam. Teraz robię wszystko dla siebie i życie toczy się o wiele lepiej. Chcę żeby świat wyglądał inaczej, sama to zmieniam, próbuję organizować… nie uda się, trudno. I na prawdę moim największym odkryciem jest właśnie to, że nie ma porażek, są jedynie okazje. Przestałam myśleć, że „coś się nie udało”, bo co to znaczy tak na prawdę? Może wcale nie miało tak być i może inaczej będzie lepiej. Ja na pewno tego nie wiem, więc akceptuję to co jest i co przynosi życie, a zbiegi okoliczności i rozwiązania, które pojawiają się same są na prawdę fascynujące! Najwięcej takich „cudów” dzieje się za sprawą ludzi, których spotykam. Mogłabym przytoczyć mnóstwo sytuacji, normalnie postrzeganych jako problemy, które rozwiązały się dla mnie pomyślnie, bez mojego wysiłku. Staram się żyć właśnie z takim FLOW, czyli na fali życia, ale oczywiście mam swoje stare przyzwyczajenia i czasami załącza mi się jakaś „deprecha” że wszystko jest do dupy, ale trwa to tylko chwilę. Moim celem jest fajne życie, które mi się podoba i rozwój osobisty, żeby móc być taką osobą jaką chcę być. Jest to bardzo trudne na poziomie emocjonalnym i uwikłanych schematów psychologicznych. Aczkolwiek już teraz siebie lubię i ten cel nie jest dla mnie jakimś być lub nie być

3. Jak odkryłaś swoją drogę życia?

Swoją drogę życia odkrywam cały czas… zaczęła się oczywiście od kryzysu (dlatego kryzysy mają ten pozytywny aspekt, bo mogą prowadzić do polepszenia życia) i związanej z nim terapii. Te pierwsze 3 lata rozwoju to był początek cudownej drogi, bardzo się cieszę, że tak się potoczyło moje życie i dziękuję szczególnie tej jednej osobie, że podzieliła się ze mną swoim doświadczeniem. A obecnie nie wiem czy mam jakąś konkretną drogę życia, po prostu coś robię, warunki są sprzyjające, otaczają mnie cudowni, wspierający ludzie.

4. W jaki sposób zmieniasz świat? Jakimi narzędziami, słowami czy produktem?

Zmieniam świat przede wszystkim zmianami w sobie, tym jak postrzegam pewne sytuacje, zjawiska… Rozwojem osobistym… Poznaję różne techniki, biorę udział w przeróżnych warsztatach i szkoleniach, np. Porozumiewania się ze zwierzętami, masażu, kynoterapii, hipoterapii, Porozumienia Bez Przemocy, Self-reg. Czytam blogi specjalistów tj. Hafija.pl, mataja.pl, Iwona Kibil roślinny dietetyk, a także książki w dziedzinach psychologicznych, komunikacji, relacji z dzieckiem, o ideach demokratycznych i wolnościowych, alternatywnej edukacji, ekologii, zwierzętach, żywieniu i organizmie człowieka… Także ten zakres jest bardzo szeroki. Długi czas męczyłam się z myślą, że nie potrafię jednej konkretnej rzeczy, tylko właśnie wiele spraw mnie interesuje. Uważałam, że nic nie potrafię. Teraz uważam, że to ma swoje plusy, mogę zmieniać zainteresowania i pracę. Bardzo chciałabym się jeszcze wykształcić w jakiejś zdalnej metodzie pracy np. programowanie albo pisanie tekstów na zamówienie, także jakby ktoś chciał się czymś ze mną podzielić w tym temacie to czekam na info

5. Jaką masz receptę, poradę dla osób, które szukają swojej drogi życia?

Uhhh, ciężkie pytanie…. Nie ma recepty chyba. Może to zabrzmi prozaicznie, ale uważam, że najważniejsze to pomyśleć o sobie, robić coś dla siebie. Odzwyczaić się od tego poczucia „muszę zadowolić innych, żeby nie wyjść na egoistkę” bo tak często kobiety myślą, że muszą się poświęcić i to je uszlachetni. Warto zadbać o swój rozwój emocjonalny, zrobić porządek ze schematami z dzieciństwa. Można znaleźć dużo darmowych źródeł wiedzy, np. kanał Magdaleny Szpilki na YouTube, wiele blogów, wystarczy wpisać hasło w Google i zrobić porządny przesiew informacji, bo w pierwsze lepsze „recepty na szczęście” nie warto inwestować czasu. Polecam też skorzystanie z usług specjalistów, terapeutów, coachów. Sama jeszcze do końca nie wiem, cały czas próbuję tego jaka jest moja droga życia.

6. Jak motywujesz się do pracy i działania?

Z motywacją jest u mnie na bakier… Ostatnio przestałam dążyć do tego, żeby być systematyczną. Bardzo podobają mi się wszystkie bullet journale, tabelki, kolorowe tytuły itp. itd. próbowałam z tym, ale serio…. to nie dla mnie. Ciężko mi było to zaakceptować, ciągle mówiłam sobie „musisz się lepiej zorganizować, zaplanować” ale doszłam do wniosku, że „heloł.. może ja jednak tak nie mogę?” i potrzebuję innego rozwiązania. Działam inaczej… być może jest to moja strefa do rozwoju i za rok lub dwa lata będę już mieć zaplanowane wszystkie działania jak w zegarkuWięc podsumowując, nie potrafię się zmobilizować do systematyczności i do robienia jednej rzeczy przez długi czas… no i dobrze, widocznie taka jestem, więc robię to inaczej. Wbrew pozorom nie lubię chwalenia. Uwielbiam autentyczny zachwyt i docenianie, ale nie lubię słów „jaka ty jesteś taka oh ah” bo wtedy od razu mniej mi się chce coś robić. Wolę robić coś dlatego, że sprawia mi to przyjemność. Jeśli efekt uboczny jest taki, że to sprawia przyjemność innym i jest zajebiste, no to super.

7.  Jak „ładujesz baterie”, kiedy dopada Cię chandra?

Baterie ładuję podczas wspólnych chwil z rodziną i podczas podróży! Mogłabym cały czas podróżować i w sumie okazuje się, że taki też mam plan na życie. Jednak lubię też mieć swoją bazę, miejsce które mogę dowolnie kreować. Baterie ładuję też samymi udanymi wydarzeniami i udziałem w rozwojowych warsztatach, rozmowami z niesamowitymi ludźmi. Lubię też patrzeć na inspirujące zdjęcia znajomych na instagramie z miejsc tj. Szwajcaria, Nowa Kaledonia, Islandia, Skandynawia i oczywiście oglądać seriale fantasy, sciene fiction itp. Moje ulubione to Gra o Tron, Outlander, 100, Penny Dreadful, a teraz zaczęłam oglądać Trapped z wydarzeniami na Islandii właśnie, zapowiada się świetnie.

Ostatnie pytanie…Jakie wartości są dla ciebie ważne?

Myślę, że nie napiszę nic oryginalnego, że zdrowie, bo gdyby nie ono to wtedy nic więcej nie można robić…

Na pewno wspomniany już rozwój osobisty, dobra zabawa, bezpieczeństwo, intuicja, szczerość, balans życiowy, niezależność finansowa, przygoda!

Od jakiegoś czasu rano się rozciągam i kończę to zawsze praktyką wdzięczności, to na prawdę zmienia podejście do życia, kiedy człowiek orientuje się za ile rzeczy może podziękować w swoim życiu! Za to, że ma się co jeść, dostęp do wody, że ma się pieniądze na zakup tego jedzenia, za zdrowie, za życie w pokoju, za słońce, za deszcz, za ludzi których się spotyka, za drzewa, lasy i zwierzęta, za to że możemy przytulić bliską nam osobę, za rodziców, za dzieci, za możliwości jakie mamy, za każdy nowy dzień, za dostęp do lekarzy… Można wymieniać w nieskończoność, warto spróbować, bo wtedy dużo bardziej pozytywnie patrzy się na świat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ