WFM,”Szlakiem alpejskich przełęczy”-Kultowa przełęcz STELVIO!(10)

354
wyświetlenia
Fot Golum z małżonką.

Po dwóch nie udanych podejściach do zdobycia przełęczy STELVIO, dziś wreszcie osiągnęliśmy cel podróży. Nie da się opisać słowami wrażeń i widoków, które towarzyszyły 27 kilometrowemu podjazdowi pod górę.

W niewielkim stopniu zdjęcia odzwierciedlają to, co widzieliśmy. Tych dziesiątek, niekończących się serpentyn, tak ciasnych, że motocykle musiały je pokonywać na pierwszym biegu, że trudno było nie przejechać na przeciwny pas ruchu.
Czekanie na te chwilę opłacało się tym bardziej, że towarzyszyło nam piękne słońce i 14 stopni BEZ WIATRU!!!!!!
Bo najgorszy jest wiatr.
Na szczycie czekały nas zwały śniegu, zepchnięte na pobocza przez służby drogowe, oraz suche asfalty.
To cudowny widok. Nad jeziorem GARDA spotkaliśmy krajana z Gliwic, który trzy dni wcześniej, nie zdobył przełęczy z uwagi na zaśnieżone drogi.
Trudno było było nam opuścić to piękne miejsce. Jechaliśmy na chwilę na granicę Włoch ze Szwajcarią, gdzie po wykonaniu pamiątkowej fotografii, przy pomniku żołnierzy poległych w pierwszej wojnie światowej, wróciliśmy na przełęcz STELVIO i tą samą przecudną drogą wróciliśmy na dół i skierowaliśmy się w kierunku Austrii i dalej Niemiec.
Przed granicą z Austrią zatrzymaliśmy się NAD JEZIOREM RESIA. Podczas II wojny światowej bez żadnego uzasadnionego powodu, faszystowski rząd postanowił wybudować zaporę wodną zatapiając kilka miejscowości. Jedna z wyżej położonych wiosek do dziś informuje przyjezdnych o swoim istnieniu, gdyż nad lustro wody wystaje wieża zatopionego kościoła .
Austrię przejechaliśmy dość szybko. Ogromne wrażenie zrobił na nas tunel pod jedną z gór o długości 6955m. Aby zobrazować tę odległość, to tak jakby wydrążyć tunel, który zaczyna się na rynku w Słupcy, a wylot ma we Wólce. Tyle tylko, że austriacy drążyli w litej skale.
Do miejsca kolejnego noclegu w Schwangau w Niemczech, gdzie nocujemy, dojechaliśmy po przejechaniu 265 km. Ogólnie pokonaliśmy 2400km po Alpach słoweńskich, włoskich , austriackich, a teraz i po niemieckich. Witaj BAWARIO

Inf Tomasz Wiśnia Wiśniewski red Piotr Stróżyk

Poprzednie:
1. Początek wyprawy
2. Kotlina Kłodzka
3. Jezioro Faak am See
4. Zlot fanów Harley Davidson
5. Przez Słowację…
6. 9 włoskich przełęczy …
7. Dotarli do jeziora Garda
8. Jezioro Gardfa, plaża i wodospady
9. Kamienie na drodze

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ