WFM,“Szlakiem alpejskich …”-pokonali 9 włoskich przełęczy!(6)

392
wyświetlenia

Kolejny dzień wyprawy. Aż strach za okno spojrzeć, żeby sprawdzić czy znów pada deszcz. Pomimo, że święci słońce, temperatura wynosi 2 stopnie na plusie i nie zachęca do kąpieli w karmazynowej wodzie jeziora znajdującego się za hotelem. Naszym oczom ukazały się odsłonięte ostre i szpiczaste alpejskie szczyty. Pejzaż jakby był nagrodą.

Dodatkową premią za trudy dnia poprzedniego był widok ośnieżonych szczytów. Ten widok, oraz sute śniadanie dały nam siłę na cały dzień podróży. Choć planowany dystans nie był długi, bo miał 230 km., to wiedzieliśmy już po doświadczeniach poprzednich dni, że w Alpach nic nie jest łatwe. Jak się potem okazało, było nieprzyzwoicie przyjemne.
Piękne słoneczko oświetlało majestat Dolomitów, wraz z drogami wijącymi się jak nitki makaronu spaghetti na talerzu. Po ich zboczach. Na drogach i przełęczach mijaliśmy dziesiątki motocyklistów i motocyklistek.
Pierwszy postój miał miejsce na przełęczy TRE CROCI 1809 mnpm. Kolejny w kurorcie narciarskim CORTINA D’ PEZZO.
Po nacieszeniu się widokami zielonych stoków, wjechaliśmy na kolejną przełęcz FALZAREGO 2105 mnpm. Następnie zjazd po suchych i miło trzymających opony zakrętach. Dalej wdrapaliśmy się na PORDOI 2239 mnpm., gdzie śniegu było tyle, że odbyliśmy małą bitwę na śnieżki. To najpiękniejsza moim zdaniem przełęcz którą do tej pory zdobyliśmy.
Następnie zjazd w dół i….. niespodzianka!!!! W TRIUMPHIE tylny hamulec tak potrzebny na ostrych winklach postanowił przestać działać. Na całe szczęście wystarczyło uzupełnić płyn hamulcowy i odpowietrzyć układ, aby rozpocząć, podjazd pod kolejną przełęcz SELLA 2240 mnpm. Następnie GARDENA 2136 mnpm. Tam spotkaliśmy dwoje Polaków narzeczeństwo z Bydgoszczy, które podróżowało po Alpach, każdy na własnym motocyklu.
Kolejna przełęcz to PASSO DELL EL ERBE 1987 mnpm. W drodze do miejsca dzisiejszego noclegu w NAZ NATZ. Pod Austriacką granicą na północ od Bolzane, pokonaliśmy jeszcze trzy mniej znane przełęcze, nie mniej urokliwe, a pod kątem motocyklizmu, moim zdaniem dające taką samą, a może nawet większą frajdę z jazdy niż te sławne i oblegane. W sumie wczoraj pokonaliśmy 211km. Mniej niż założyliśmy. Ale jakie to były kilometry???

Inf Tomasz Wiśnia Wiśniewski red Piotr Stróżyk

Poprzednie:
1. Początek wyprawy
2. Kotlina Kłodzka
3. Jezioro Faak am See
4. Zlot fanów Harley Davidson
5.Przez Słowację…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ