Uratował dziecko… przez telefon!

1109
wyświetlenia

Na samym wstępie w imieniu naszego grafika Łukasza Nabiałka i swoim własnym pragnę podziękować za wszystkie miłe sygnały, jakie docierają od Czytelników „Głosu Słupcy”, a które motywują nas do dalszej pracy przy tworzeniu działu felietonistycznego „Klawiaturą i pikselem” – dziękujemy! W tym tygodniu piszemy o głośnej akcji ratowniczej, udzielonej przez telefon; także dziś „Klawiatura” zupełnie na poważnie – zapraszamy do lektury!

Przywrócił wiarę w ludzi

To była nieprawdopodobna akcja ratownicza, o której mówi cała Polska. Była to wzorowa postawa strażaka, który za pośrednictwem telefonu uratował życie 4-letniemu Michałowi. Krzysztof Zahorowski z białostockiej straży pożarnej spokojem i opanowaniem zaskarbił sobie wdzięczność nie tylko chłopca, któremu ocalił życie i jego rodziny, ale także ludzi z całego kraju. Ponownie zapłonął Internet i z każdego zakątka kraju nad Wisłą płyną gratulacje, refleksje nad tym, co wydarzyło się w piątek, 17 lutego.

STRAŻAK – Straż Pożarna, Białystok.

KOBIETA – Przyślijcie pogotowie, dziecko umiera!

STRAŻAK – Halo! Gdzie? Proszę Pani, Pani dodzwoniła się do straży pożarnej… […]

STRAŻAK – Spokojnie, Pani mi mówi, co się dzieje. To był wypadek? Upadło?

KOBIETA – O Jezu…

STRAŻAK – Proszę Pani! Czy to dziecko upadło i przestało oddychać?

KOBIETA – Nie! Biegunkę miało i wymioty.

STRAŻAK – Biegunka i wymioty, tak? Spokojnie, pogotowie powiadomione, będzie jechało.

KOBIETA – Szybko! Błagam, szybko! Szybciej, bo dziecko umiera!

STRAŻAK – Proszę Pani, pogotowie już jest w drodze, zostało powiadomione. Proszę wykonywać resuscytację, uciskając klatkę piersiową i oddychać.

KOBIETA – Uciskać klatkę piersiową! Oddychać…

STRAŻAK – Spokojnie, 30 ucisków, dwa wdechy, 30 ucisków, dwa wdechy.

(słychać głośne liczenie)

KOBIETA – Nie tak mocno. Czekaj, on już oddycha chyba. Oddychasz Michałek?

STRAŻAK – Złapało oddech?

KOBIETA – Michaś, o Jezu. Nie wiem, patrzy się. Oddycha on? Oddycha.

STRAŻAK – Pogotowie będzie jechało, spokojnie. Teraz tylko pilnować, już nie uciskać klatki. Pilnować, żeby oddychało. Brodę do góry podsunąć i niech oddycha, pilnować oddechu. Pogotowie już jedzie. […] Oddycha? Klatka się unosi?

KOBIETA – Unosi się.

STRAŻAK – Spokojnie. Jak oddycha, to i tętno jest i krew krąży.

KOBIETA – O Jezu…

STRAŻAK – Pogotowie jedzie, no musi trochę czasu minąć, bo jedzie.

(głos – On zasypia! Michał!)

KOBIETA – On zasypia!

STRAŻAK – To rozmawiać, niech rozmawia.

KOBIETA – My kochamy ciebie Michałku, ja ciebie bardzo kocham! (…) Oddycha, ale tak jakby nieprzytomny…

STRAŻAK – Jasne… A jest z nim kontakt, żeby coś odpowiedział?

KOBIETA – Nie, nic nie ma, tak jakby śpi.

STRAŻAK – To w takim stanie nie można mu nic podawać – ani pić, ani jeść, ani nic do buzi.

KOBIETA – Jezu, szybciej!

STRAŻAK – Najgorsze minęło.

Płakałem, słuchając tego nagrania

Fora internetowe pod materiałami, relacjonującymi przebieg dramatycznej akcji ratunkowej mówią same za siebie – tvn24.pl: „jestem 45 letnim facetem… a po wysłuchaniu tego poryczałem się …i chyba po raz pierwszy zrobiła na mnie wrażenie  taka rozmowa i sytuacja…” – Bizon; „Ja mam 30 i tez się poryczałam, po prostu po ludzku… Chyba dlatego, że wiem co czuje matka. Gratuluję Panu Strażakowi.” – eq; „Mi też łzy popłynęły, a mam trzech dorosłych synów, także trochę przeszłam:)” – Halula; „Szczerze to ja też… Nie wyobrażam sobie co bym czuła, jakbym się zachowywała gdyby mojej córeczce się coś takiego stało. I mimo że znam podstawy udzielania pierwszej pomocy wiem, że w takich sytuacjach często stres jest …” – Mama Zosieńki.

Bohater na miarę naszych czasów – ocalił życie, a poraża skromnością

Krzysztof Zahorowski swoją postawą napawa optymizmem – właśnie takich ludzi potrzeba w szeroko pojmowanej świadomości naszych rodaków, jeśli idzie o służby ratujące życie – działających ponad to, co wytycza im wykonywany zawód. Przyznajmy otwarcie – narzekania na pracę nie tylko straży pożarnej, ale przede wszystkim służby zdrowia czy policji jest niejako na porządku dziennym. Abstrahując już od głosów „to był jego obowiązek – o co cały szum” jednemu zaprzeczyć nie można – strażak Zahorowski jest jasnym punktem na firmamencie poczucia przeciętnego Polaka, że jest skazany sam na siebie. Drodzy Czytelnicy – proszę zwrócić uwagę na fakt, jak wielkim opanowaniem trzeba się wykazać, by w tak dramatycznych chwilach zachować zimną krew i za pomocą telefonu instruować matkę, której dziecko umiera na jej oczach, co robić. Każdy, kto miał okazję usłyszeć nagranie z rozmowy pomiędzy matką Michałka a strażakiem wie doskonale, o czym mowa. „Głos Słupcy” także przyłącza się do gratulacji pod adresem Krzysztofa Zahorowskiego!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ