“Tu chodzi o Strzałkowo!” – debatowali o przyszłości mleczarni

1731
wyświetlenia

Niemal dwugodzinna dyskusja nad rozbudową mleczarni i w efekcie dość mocna wymiana zdań zorganizowana była po to, by radni mieli większą wiedzę o planach SMU w Strzałkowie. Czy po piątkowym zebraniu w Strzałkowie radni podejmą decyzję, dzięki której mleczarnia będzie mogła się rozbudować?

Historia tej sprawy nie jest zbyt długa, lecz na pewno wywołuje dużo emocji. Spółdzielnia Mleczarska Udziałowców w Strzałkowie złożyła do gminy wniosek o to, by móc się rozbudować – mleczarnia potrzebuje dodatkowej hali, w której stworzona będzie dojrzewalnia serów. Co więcej, budynek ten będzie przylegał do już obecnych, nie będzie wokół niego odbywał się żaden transport, będzie to zamknięta dobudówka. Mleczarni jest to potrzebne, by móc wykorzystywać surowiec który i tak musi kupować. Obecnie mleczarnia bowiem skupuje o wiele więcej mleka, niż jest w stanie przerobić. Warto dodać, że cena jaką SMU Strzałkowo płaci swym dostawcom jest na drugim miejscu w Polsce – tylko jedna mleczarnia w kraju daje rolnikom więcej pieniędzy za mleko. Planuje się zatrudnienie dodatkowych dwudziestu osób do pracy. Wszystkie te plany mogą jednak lec w gruzach. Tylko rada gminy Strzałkowo może pozwolić na rozwój mleczarni w tym miejscu. Przeciwni są temu m.in. urbaniści, którzy twierdzą, że mleczarnia dla swojego rozwoju powinna poszukać nowej lokalizacji, poza centrum Strzałkowa. Pierwsze spotkanie przedstawicieli z radnymi nie dało żadnych efektów. Do urzędu gminy w Strzałkowie i do rady gminy wpłynęło wiele pism w tej sprawie – były głosy za jak i przeciw. Na 29 kwietnia zaplanowano kolejne spotkanie, na którym pojawili się wszyscy zainteresowani sprawą rozbudowy mleczarni.

Przewodniczący przeciwko
Kazimierz Pawlak, jako przewodniczący rady gminy w Strzałkowie prowadził to zebranie. Zazwyczaj prowadzący nie zabiera zbyt często głosu, nie wyraża własnej opinii, lecz po prostu moderuje spotkanie tak by nie było zbyt wielkiego zamieszania. Na zebranie które odbyło się w sali Gminnego Ośrodka Kultury przybyło mnóstwo osób – brakło miejsc przy stołach, dostawiono wiele krzeseł, a mimo to, znalazły się osoby, które zmuszone były stać. Przybyło wielu dostawców mleka zarówno z gminy Strzałkowo, powiatu słupeckiego, jak i innych pobliskich gmin. Pojawiło się też kilku mieszkańców, którzy mieli pretensje do mleczarni o hałasy i nieprzyjemne zapachy.
Największym przeciwnikiem rozbudowy mleczarni był jednak Kazimierz Pawlak, który w swych wypowiedziach jednoznacznie stwierdzał, że rozbudowa w centrum Strzałkowa nie jest dobra, że mleczarnia powinna się przenieść na inny teren w gminie Strzałkowo, poza centrum. Mówił tak „dla dobra mleczarni”. Dyskusja w większości toczyła się właściwie pomiędzy przedstawicielami SMU a przewodniczącym Pawlakiem. Inni radni gminy Strzałkowo nie odezwali się na ten temat, głosu nie zabrał także żaden przedstawiciel urzędu.

– Jako samorząd jesteśmy otwarci na szeroką dyskusję ze wszystkimi. Jesteśmy za rozwojem naszej gminy i firm zlokalizowanych na naszym terenie. Myślę, że jako samorząd gminy Strzałkowo musimy przestrzegać pewnych obowiązków i zasad, które na nas ciążą. Jesteśmy radnymi całej gminy, nie mogę powiedzieć, że jestem radnym ze Stawu to interesuje mnie tylko Staw. Musimy podejmować decyzje, zgodnie z obowiązującymi zasadami w naszej gminie. – rozpoczął Kazimierz Pawlak.

cały artykuł w najnowszym Głosie Słupcy

2 KOMENTARZE

  1. A ja popieram Przewodniczącego Rady Gminy. Gość wypełnia swoje zadania – dba o interes mieszkańców. Gadanie, że mleczarnia zatrudni kolejne 20 osób – lipa. Może i zatrudnią, ale dalej będzie to rodzina prezesów, radnych mleczarni itp. Typowy nepotyzm, jak jest do tej pory. Taka firma w środku Strzałkowa jest zdecydowanie obciążeniem i niedogodnością dla sąsiadów. Poranne hałasy, zwiększony ruch. Jeśli będzie większa produkcja będzie więcej wyrobów, które będzie trzeba wywieś. Czy odbędzie się to bezszelestnie? Nie wiem dlaczego prezesi nie rozważają wyprowadzenia nowej inwestycji na obrzeża Strzałkowa. Prezes rzuca dużymi kwotami ( gdzieś tam słyszałem o 15 mln) – dołożyć milion czy dwa na nową lokalizację (1 czy 2 km od macierzystego zakładu) i wszyscy są zadowoleni. Zakłady mają oddziały i nie utrudnia im to funkcjonowania.
    W powyższym artykule czuję stronniczość ze strony red. naczelnego. Pamiętam, że Pan opisywał ongiś “śniadanie w mleczarni” i rozumię, że mleczarnia zamieszcza w Głosie reklamy, ale proszę się wczuć w sytuację sąsiadów mleczarni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ