Tratwą przez Polskę-musieli złamać prawo, utknęli na mieliźnie (3)

2116
wyświetlenia

W sobotę wieczorem Stefan Rdesiński i Wojtek Kosmalski osiągnęli 180 kilometrów Bugu i zatrzymali się w miejscowości Brańszczyk. Do Wisły mieli już tylko dwa dni drogi. Żeby to osiągnąć jak twierdzą musieli złamać prawo. Niedziela okazała się bardzo pracowita. Do Wisły mają już około 20 kilometrów.

W sobotę do południa walczyli nadal z mieliznami, ale od południa rzeka stała się głębsza i mogli spokojnie płynąć aż do wieczora. Zanim jednak do tego doszło musieli podjąć poważną decyzję czy złamać prawo. Po drodze spotkali płynących motorówką pracowników z nadzoru Wodnego, którzy poinformowali ich o zakazie poruszania się po rzece z powodu remontu mostu i o grożących za to konsekwencjach. Zakaz został wydany rano kiedy słupczanie rozpoczynali dalszą podróż.  Faktem jest, że gdyby zastosowali się do zarządzenia opiekuna wód, musieliby zrezygnować z wyprawy.

Niestety nie mieliśmy wyboru. Postawili nas w sytuacji przerwania wyprawy. Rano postawili nam znak, że nie wolno płynąć dalej. My jesteśmy w trakcie ekspedycji, dopływamy do mostu, a tu szlaban. Zamknięte! Opiekun tych wód za płynięcie dalej groził karą administracyjną. Na początku się przestraszyliśmy, ale przemyśleliśmy to, omówiliśmy i podjęliśmy to ryzyko. Byliśmy zdumieni tą bezczelnością, że tak można zrobić turystom. Wieczorem wszytko jest dobrze, a rano ktoś stawia znak, że nie wolno płynąć – opowiada Wojtek.
Tak złamaliśmy prawo – skonstatował Stefan.
To znaczy jakie kary wam groziły?
Stefan mi tu mówi że grzywna albo wiezienie. Ja raczej bym zapłacił ale Stefan mi mówi, ze on nie będzie płacił jakby co – mówi Wojtek.
Ja mogę iść do więzienia. Tam jeszcze nie byłem – potwierdził Stefan.
Robotnicy remontujący most kolejowy w miejscowości Małpinia Tusz okazali życzliwość i pozwolili Stefanowi i Wojtkowi wejść na plac budowy i obejrzeć wszystko. Dzięki temu mogli zaplanować jak i którędy przepłynąć pod remontowanym mostem.

Podróż przysparza im wielu wrażeń. Opowiedzieli, że po zakończeniu sobotniego pływania zostali zaproszeni przez tubylców na ucztę z dzika. Mieszkańcy również zapłacili za zrobienie kółka na wodzie Szuszfolem.  Okazuje się, że tratwa z słupeckim herbem staje się ruchomą atrakcją turystyczną.

Utknęli na mieliźnie – niedziela 10 marca

Dokładnie o 19.30 udało się mi dodzwonić do Wojtka Kosmalskiego. Nie mieli czasu rozmawiać. Okazuje się, że utknęli na mieliźnie na środku rzeki z której na razie nie mogą się wydostać. Z szybkiej relacji Stefana Rdesińskiego wynika, że na razie nie wymyślili jak przepchnąć Szuszfola. Woda wszędzie sięga do kostek. Zamontowali wyciągarkę, linę przyczepili do drzewa, kopią rowy pogłębiające pod zbiornikami, próbują też prostych sposobów z deską i tzw. dźwignią prostą. Nie wiedzą czy im się uda, czy pozostaną 1 czy 2 dni na wodzie. Do Wisły pozostało im około 20 km.
To najgorsza mielizna na jaka natrafiliśmy. Jak się uda do jutra z tego wydostać będzie dobrze – informuje Stefan.

Piotr Stróżyk

Odc. 1 znajdziecie tutaj: https://wirtualnyregion.pl/powazny-wypadek-slupeckiego-tratwiarza-na-bugu/

Odc. 2 – https://wirtualnyregion.pl/slupeccy-tratwiarze-walcza-z-mieliznami-bugu-2/

10 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ