Tomasz Frankowski z Koroną Gór Polskich

345
wyświetlenia

Tomasz Frankowski z Zagórowa, podróżnik, przewodnik turystyczny został zdobywcą Korony Gór Polski. – Droga do tego osiągnięcia – jak powiedział – była fascynującą, inspirującą podróżą.

Korona Gór Polski to 28 szczytów poszczególnych pasm naszego kraju, lista z założenia zawierająca najwyższe wierzchołki każdego z górskich łańcuchów znajdujących się na terenie Polski. Tomek podzielił się z nami swoimi odczuciami z tej wyboistej wędrówki pod górę – a nawet 28 gór!
– Nie pamiętam już dokładnie, jak to się zaczęło, że zacznę chodzić po górach i zrobię „Koronę”. Miałem już na swym koncie kilka lat łażenia po górach i to takiego dość “zaawansowanego”, między innymi schodziłem Tatry wzdłuż i wszerz łącznie z najtrudniejszym szlakiem – Orlą Percią. Na najwyższych szczytach Beskidów – Babiej Górze czy Skrzycznem byłem już po kilka razy, niekoniecznie myśląc o nich w kategoriach “koronowych”. Nie wspominając o Sudetach, w których jestem kilka razy do roku. Na Śnieżce stawałem może ze sto razy o różnej porze roku, w różnym towarzystwie i oczywiście samotnie. Zaliczyłem też 3-tysięczniki alpejskie
Korona Gór Polski – po co i dla kogo ona jest?
Ilu ludzi, tyle powodów. Na pewno jest to duża motywacja do regularnych wyjazdów w góry i zarazem świetny sposób na zachowanie dobrej formy fizycznej. Każdy kolejny zdobyty szczyt sprawia niezwykłą radość i choć to droga jest celem, to zdobycie Korony jest satysfakcjonującym osiągnięciem. Myślę także, że może to być świetny pomysł dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z górami i chcą poznać różnorodne krajobrazy, zaczynając od łatwiejszych gór, a kończąc na tych najtrudniejszych, takich jak Babia Góra, Tarnica czy same Rysy. A duma ze zdobycia ostatniego szczytu jest ogromna, tylko uwaga – później zostaje taka pustka w sercu, jak po zakończeniu ulubionego serialu czy serii książek.
Korona Gór Polski – czy zbierać pieczątki?
KGP można zdobywać na dwa sposoby – na odznakę lub dla samej satysfakcji. Jeśli pewnego dnia obudzicie się i postanowicie: “od przyszłego miesiąca robię Koronę, zaczynam od szczytu numer jeden i idę na kolejnych 27”, to warto rozważyć zapisanie się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Dostaniecie książeczkę, do której będziecie zbierać pieczątki, aby na koniec wymienić ją na odznakę. U mnie to wyglądało inaczej – jak pisałem, miałem już część szczytów zdobytych w sposób nieudokumentowany, a moje doświadczenia z książeczką GOT PTTK są takie, że jednak nie chce mi się później tych pieczątek regularnie weryfikować, bo nie zależy mi na odznakach. Mam wszystkie szczyty potwierdzone fotografią.
Korona Gór Polski – czy było warto?
To retoryczne pytanie – jasne, że warto! Każda okazja, aby wyjść z domu, spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu i zobaczyć coś nowego jest wartościowo spędzonym czasem. Pamiętajcie, że nie trzeba mieć od razu doskonałej kondycji, aby zacząć od łatwiejszych szczytów – ona przyjdzie z czasem. Wystarczy odpowiednie obuwie, wygodny plecak i można zaczynać – do Rysów daleka droga ;-) Na szczyty zwykle prowadzą różne szlaki i można zaplanować zarówno całodniowe wycieczki na 30 km, jak i krótsze spacery na 10-15 km. Łączy je jedno – będzie najpierw pod górę, a potem z górki. W czasie swoich wędrówek widziałem różnych ludzi, starszych i młodszych, widziałem nawet rodziców z maleńkimi dziećmi w chustach, zbierających pieczątki do książeczki KGP. Koronę można zdobyć szalonym tempem w dwa miesiące, można i na spokojnie w kilka lat. A zapewniam, że jak już zaczniecie, to szkoda będzie zrezygnować.
Pokonałem tysiące kilometrów i kupiłem setki litrów paliwa. Dochodziły koszty noclegów i wyżywienia. Opłacało się. 28 różnych szczytów i na każdym inaczej, inna ciekawa przygoda. Zdobywałem góry o różnych porach roku, samotnie, z kolegami, z rodziną. Wszystkim dziękuję za towarzystwo, a żonie za cierpliwość i wyrozumiałość.
Chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami, a także służę swoją pomocą gdzieś na szlaku!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ