Swoją poezją chcę uwrażliwiać ludzi

1657
wyświetlenia

Julia Sowacka, 19-letnia mieszkanka Strzałkowa to uczennica słupeckiego Ogólniaka. W tym roku zdaje egzamin maturalny. Jej pasją jest poezja, a marzeniem trafienie ze swymi utworami do wiernych czytelników.

Opowiedz czym się interesujesz…

Sportem – głównie siatkówką. W tym roku musiałam zrezygnować z treningów w SPS-ie w Słupcy, na rzecz nauki do matury. Poza tym języki obce, szczególnie język niemiecki, oraz oczywiście literatura.

 

Od kiedy piszesz własne utwory?

FMK_0129To zaczęło się na pewno jeszcze w gimnazjum. Gdy trzeba było napisać jakieś wypracowanie, moja nauczycielka z początku twierdziła, że te prace ściągam z internetu albo napisałam je niesamodzielnie. To były zwykłe rozprawki na język polski. Z biegiem czasu wszyscy się zorientowali, że to ja sama piszę, a moja polonistka bardzo pozytywnie mnie oceniała (nie tylko formalnie). Zauważyłam, że nieco odbiegam od rówieśników jeśli chodzi o sposób pisania, postrzegania świata, wrażliwości. Wpadłam w nawyk pisania pod koniec pierwszej klasy liceum.

 

Co dokładnie piszesz?

Wiersze. Nie zajmuje się jednak taką tematyką, że np. rozstałam się z chłopakiem i napiszę wiersz jak bardzo jestem smutna, ani np. jak dostałam jedynkę z matematyki i cały świat się wali. Piszę o wartościach, o moralności, o bólu istnienia związanym z tym do czego zmierza XXI wiek. Mało kto potrafi się zatrzymać, być wrażliwy na pewne rzeczy które się dzieją – chodzi mi o podstawowe pojęcia, odróżnienie dobra od zła, współczucie, odróżnianie radości od cierpienia, by postawić grubą kreskę pomiędzy miłością a nienawiścią. Założyłam sobie, że chciałabym tą swoją poezją uwrażliwiać pewnych ludzi.

 

Ile masz już utworów na swym koncie?

Trudno mi to określić. Nigdy nie liczyłam tych utworów. Czasami znajduję jakieś stare utwory których już nie pamiętam i zastanawiam się czy to ja je napisałam. Sądzę, że wszystkich jest ponad 50. Zdarzało się tak, że miałam natchnienie i pisałam ciągiem jakieś swoje złote myśli, coś co można porównać do eseju.

 

Chciałaś wydać swoje utwory czy piszesz do szuflady?

Piszę do siebie, dla przyjaciół, dla rodziców. Chcę pozbierać to wszystko i wydać, jednak będę na to miała czas dopiero po maturze. Chciałabym dopisać coś jeszcze, poukładać, nie tylko na kartce, ale i w głowie pewne rzeczy. Dopiero wtedy gdy będę pewna, że to jest ten moment w moim życiu, zgłoszę się do redakcji, umówię się na spotkanie, może się uda, a może nie. Trzeba spojrzeć na to z tej strony, że tak naprawdę mało kto idzie do Empiku i kupuje tomik poezji. Wątpię, żeby kiedykolwiek to miało przynieść mi jakieś wielkie dochody czy sławę. To jest moja pasja, może się komuś to podobać czy nie, ja będę szczęśliwa, jeśli znajdę jednego wiernego czytelnika.

 

Wzorujesz się na kimś pisząc swe wiersze?
Nie, staram się stworzyć coś nowego i nie wzorować się na kimś innym, jednak odwołuję się do niektórych poetów, najczęściej do Różewicza, wracam też do klasyków, powołuję się na Kochanowskiego, na Księgę Koheleta, jednak samym stylem i techniką pisania zawsze moim autorytetem była Wisława Szymborska. Często jak daję swoje wiersze przyjaciołom czy mojej mamie, mówią mi, że mam bardzo podobny styl do Szymborskiej, ja jednak tego nie zauważam.

 

Ktoś z twojej rodziny pisał wcześniej wiersze?
Nie, choć myślę, że zmysł polonistyczny odziedziczyłam po mamie, a wrażliwość po tacie. Myślę, że to się w jakiś sposób skumulowało i przez to potrafię usiąść i coś napisać. Warto wspomnieć o tym, że to nie jest tak, że w każdym momencie mogę napisać wiersz. Są okresy, że przez cały miesiąc nie mogę nic napisać, a jest tydzień, że napiszę dwa utwory. To jest kwestia tego, że musi mnie złapać natchnienie. Zauważyłam, że im więcej oglądam telewizji (choć oglądam jej bardzo mało), im więcej siedzę przy facebooku, im więcej słucham muzyki popularnej, tym mniej mogę napisać. To tak jakby tłumi natchnienie. Jednak gdy jadę na spacer nad jezioro, albo posłucham Anny Szałapak, albo innych artystek śpiewających poezję śpiewaną, wtedy mogę coś napisać.

 

A co z pisaniem piosenek?

Raczej będę chciała iść w kierunku poezji śpiewanej. Z Adrianną Malicką, po maturze, spróbujemy coś razem zrobić. Właściwie mamy już jakieś teksty, znajomy napisze muzykę, zobaczymy co z tego wyjdzie. Patrzę na to z pesymistycznej strony – mało kto dziś słucha poezji śpiewanej i zajmuje się taką muzyką. Dziś by stać się „popularnym” trzeba wzbudzać kontrowersje, pisać np. o pieniądzach. Ja jednak chcę iść w swoim kierunku i się tego trzymać.

 

Jakie masz plany na przyszłość?
Wszystko zależy od tego na jakie studia się dostanę. Chciałabym iść w kierunku germanistyki. Na pewno w przyszłości będę studiowała filologię polską – to będzie realizacja moich marzeń. Właściwie to nie będą studia, tylko coś, co lubię robić. Być może zostanę nauczycielką, być może panią redaktor, zobaczymy.

 

Kto cię wspiera w realizacji swoich marzeń?
Z samą poezją jest tak, że długo się z tym ukrywałam. Od jakiegoś czasu gdy daję swoim przyjaciołom utwory, to często się pytają czy coś napisałam, o czym teraz piszę. Utrzymywałam to w tajemnicy przez długi czas ze względu na to, że nie miałam takiej pewności siebie. Zdecydowanie pomogły mi słowa moich polonistek, odważyłam się pokazać moje utwory polonistce z liceum, prosiłam ją o bardzo obiektywną ocenę i wiarę w siebie mi dała właśnie ta ocena, która była bardzo pozytywna.

Gromada świateł

łatwogasnących

gromada lodowców

łatwostapialnych

gromada nas

łatwopalnych

gromada idei

niewykonalnych

gromada nadziei

na śnie opartych

gromada miłości

w świecie zabitych

gromada nieszczęścia

na ranach pobitych

gromada kłamstwa

na ustach poddanych

gromada prawdy

na ustach nieznanych

gromada smutku

przeze mnie zdradzonych

gromada szczęścia

mych nieznajomych

Julia Sowacka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ