„Strażacy zrobili wszystko to co było możliwe”

816
wyświetlenia

Ilu pytających, tyle odpowiedzi, ile odpowiedzi, tylu specjalistów, ilu specjalistów, tylu sędziów, a ilu sędziów… tyle wyroków. W tym bałaganie bardzo ciężko będzie dojść do prawdy – stąd przed wymiarem sprawiedliwości bardzo trudne zadanie. Pierwsza rozprawa strażaków, biorących udział w akcji ratowniczej na powidzkim akwenie w maju zeszłego roku już niebawem. Dziś znamy zarzuty.

Zginęła dwójka młodych ludzi

Sytuacja ta jest o tyle bliska autorowi niniejszej publikacji, ponieważ było to moje pierwsze, bardzo poważne dziennikarskie zdanie. Kiedy usłyszałem w słuchawce telefonu, co właśnie rozgrywa się na jeziorze, nie przypuszczałem, że życie straci wówczas dwójka młodych osób. Jak już wielokrotnie przypominaliśmy wszystko rozegrało się w niedzielne popołudnie 1 maja 2011 roku. Właśnie tego dnia młodzi ludzie, pochodzący z Poznania, Piły, Bydgoszczy i Turku wyczarterowali łódź w Przybrodzinie. Zaznaczmy, że zostali poproszeni o przedstawienie uprawnień do pływania łodzią. Takie dokumenty posiadała dwójka mężczyzn – Przemysław i Sebastian. Wraz z nimi wypłynęły trzy kobiety, w tym dziewczyna Sebastiana – Marta. Dalszy przebieg jest już powszechnie znany – zerwał się silny wiatr, łódź została przewrócona na bok, a sama kabina pasażerska znalazła się pod wodą. Na miejscu strażacy nie mogli dostać się do uwięzionych pod pokładem Marty i Sebastiana. Podjęli decyzję o holowaniu łódki do brzegu. Jak się ostatecznie okazało w czasie trwania akcji ratunkowej para młodych ludzi zmarła.

Zarzuty dla strażaków

Całość śledztwa prowadzona była w sposób dwutorowy: czynności związane z wyjaśnieniem przyczyny przewrócenia się łodzi i po drugie badanie przebiegu akcji ratunkowej. Na te dwa aspekty prokuratura położyła szczególny nacisk. Miniony tydzień przyniósł odpowiedź na pytanie czy i jakie zarzuty usłyszą strażacy.

Więcej w najnowszym wydaniu Głosu Słupcy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ