Słupczanin Andrzej Rosołowski na zlocie motocyklowym VTX

3030
wyświetlenia
Andrzej Rosołowski z żoną Dorotą na motocyklu z 1934 roku o nazwie Sokół.

XV Zlot VTX odbył się 8- 10 czerwca w Zamościu. Dla tych co nie pamiętają przypominamy, że Andrzej Rosołowski jest pasjonatem motocykli typu VTX. W 2015 przejechał takim właśnie motocyklem przez zachodnia część USA. Było to 8,5 tys kilometrów.

W miniony weekend razem z żoną Dorotą uczestniczył w zlocie motocykli VTX w Zamościu. Udało się nam namówić tego wiecznie zabieganego człowieka na krótką rozmowę o jego pasji i życiu.

Co to jet dokładnie ten typ VTX?

To jest honda typu VTX Chopper. Pojemność tego motocykla oscyluje pomiędzy 1300-1800. Ja mam obecnie Yamaha Route Star. Nazywali mnie odszczepieńcem i jesienią mam zamiar kupić Hondę VTX a ten sprzedam.

Dlaczego właśnie ten typ motocykla jest twoja najwieksza pasją?

Całkiem przypadkiem. Szczerze mówiąc znalazłem się w tym środowisku ponieważ jest w nim mój kuzyn, który zaproponował mi wcześniej wyjazd do Stanów Zjednoczonych. W ten sposób się do nich dostałem. Jednak po podróży po USA zainteresowałem się bliżej i zbliżyłem się do tego środowiska. W USA jechałem na VTX o pojemności 1300.

Trudno jeździć takim motocyklem?

Kiedy jechałem do USA było to trudne ponieważ nie jeździłem 20 lat a jeżeli tak to na mniejszych. Taki motocykl waży ponad 300 kg.

Jak często są takie zloty VTX w Polsce?

Są cykliczne, każdego roku dwa razy. My na forum VTX typujemy gdzie ma się dany zlot się odbyć. Już wytypowaliśmy, że kolejny zlot VTX odbędzie się w Karpaczu 1 września.

Ile wynosi odległość do Zamościa. Jechaliście z Dorotą całą drogę na raz?

Nie. Do Zamościa jechaliśmy na dwa razy z przerwa w Radomiu. Cała trasa ma 520 km. A drogę powrotną przejechaliśmy w niedzielę bez przerw. Wyruszyliśmy około 10.30 a w Słupcy byliśmy o 18 -tej.

Często jeździsz razem z żoną?

W ostatnich 4 zlotach była 3 razy. Myślę, że zaczyna to bardzo lubić aczkolwiek na jednym ze zlotów połowę trasy 250 km padał deszcz. Nie było komfortowo ale daliśmy radę. Ogólnie mogę powiedzieć że żona zawsze na początku przeżywa to ale widziałem w jej oczach szczęście i to jest moja przyjemność. Poznała już trochę tych ludzi i dobrze się z nimi czuje. Jest to dla niej sympatyczna odskocznia od codzienności.

Od kiedy pasjonujesz się motocyklami?

Już jako młody człowiek miałem w posiadaniu WSK. Stałem się troszkę kolekcjonerem. Mam w garażu SHL – kę, MZ Trophy, CZ 350, Jawę 353, motorower Romet no i moja Yamahę. Kupowałem stare po drodze. Pracując, żeby sobie przypomnieć tą historię, która przeżyłem sam.

Twoja pasja jeżdżenia zaczęła się tak od nowa po podróży do USA?

No tak. Po podróży przez zachodnie USA zacząłem się spotykać z ludźmi z grupy VTX 2 razy w roku. To jest pasja. Nie ma w tym handlu. Na to się traci.

Jak było na zlocie? Co ci utkwiło najbardziej w pamięci?

Wjeżdżając na rynek Zamościa, orszak prowadził nasz kolega, który jechał motocyklem z 1934 roku o nazwie Sokół. Ten polski motocykl jest obecnie wart około 130 tys złotych. Potem wszyscy ustawili swoje maszyny na rynku. To było około 200 motocykli. W ramach zlotu zorganizowano dla nas również wycieczkę autokarową do Lwowa.

Jesteś z tego co słyszę i obserwuje od pewnego czasu twoje działania jesteś samotnym wilkiem?

Ja fizycznie nie daje rady. Będąc motocyklistą chętnie przyłączył bym się do grupy WFM Słupca. Chętnie bym pracował z nimi ale nie mam mocy czasowej. Nie chce być nieczynnym fizycznie członkiem klubu. Ale zastrzegam, ze jestem ich gorącym sympatykiem i jeżeli zwrócą się do mnie o jakąkolwiek pomoc, na pewno będę chciał pomóc i uczestniczyć. Bardzo ich lubię.

Lubisz wsiąść na motor i pojechać gdzieś samemu?

Tak. Ale to jest w ciągu dnia. I nie jest to daleko. Tylko tak, żeby sobie godzinę, pół godziny pojeździć. Nie wiadomo dokąd. Po prostu do przodu, żeby zgubić trudne myśli i nabrać pozytywnej energii. Taka terapia na często smutną i trudna codzienność walki o przetrwanie.

Piotr Stróżyk

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ