Słupca-Ostatnie dni kultowego sklepu “Halina”!

3807
wyświetlenia

Od 30 lat pani Halina Gorzkowska z mężem Janem prowadzą sklep “Halina” z bielizną. Jak się dowiedzieliśmy sklep zostanie zlikwidowany a obecnie prowadzi swoją ostatnia promocyjną wyprzedaż. O przyczynie zamknięcia sklepu i niezwykle dobrych relacjach z klientami opowiedziała nam właścicielka.

Proszę w skrócie opowiedzieć o początkach sklepu.
Wszystko zaczęło się w 1991. Mój mąż Jan w 1989 rozpoczął handlować, kiedy rozpoczął się handel na rynkach i jarmarkach. Ludzie stali tam gdzie było miejsce. Ja wtedy ciężko zachorowałam. Przedtem 20 lat pracowałam w Spółdzielni Inwalidów. Kiedy zaczęłam się lepiej czuć wychodziłam do męża na targowisko, żeby zobaczyć jak mu tam idzie. Kiedy ponownie zaczęłam mieć kłopoty ze zdrowiem podjęliśmy decyzję, ze musimy pracować pod dachem.
Rozpoczęliśmy działalność sklepu w listopadzie. Mąż sam to wszystko rozkręcał. Zaczynaliśmy od rajstop i skarpet. Ale lokal był duży. Zaproponowałam coś bardziej kobiecego, skoro ja miałam tam być gospodarzem. Zaczęliśmy wyjeżdżać na spotkania z producentami, tylko i wyłącznie polskimi. Tam podpowiedziano mi jak inni to robią. Dołożyliśmy do asortymentu bieliznę. I dzisiaj patrząc z perspektywy czasu nie zmieniłabym tego. Od początku jedziemy na tym samym asortymencie i myślę że dlatego zyskaliśmy sobie stałych klientów.
Wprowadziliśmy karty rabatowe stałego klienta. Pańska żona Hanka była jedną z poważniejszych klientek. Wiemy, od wielu osób, że sugerowała nasz sklep z towarem o przyzwoitej jakości. To nas cieszyło.
Sklep był popularny i lubiany. Pracował z wami syn Marcin obecnie znany podróżujący kierowca.
Tak. Marcin wspierał nas około 10 lat. Jednak lubi podróże, jest ciekawy świata i odszedł najpierw jeździć TIR-ami, a obecnie prowadzi autokary wycieczkowe i autokar Lecha Poznań.
Jaka jest przyczyna zamknięcia dobrze prosperującego sklepu z bielizną?
Sklep do dziś funkcjonował na słupeckim rynku handlowym równo 30 lat. Ja już jestem od 12 lat na emeryturze. Stan mojego zdrowia już nie pozwala dalej funkcjonować ani mojemu mężowi. Gdyby nie problemy zdrowotne to byśmy na pewno dalej ciągnęli ten rodzinny interes. Czasami trzeba wybrać, czy ratować zdrowie czy sklep? Takie jest życie. Jak się ma ponad 70 lat, to jest czas słuszny, żeby odpocząć. Ten czas, który nam był dany, to był piękny czas.
Na czym polegało to piękno czasu w tym sklepie?
Myśmy zaczynali, kiedy nie było jeszcze tych chińskich i innych sieciówek tak wiele jak teraz. Mnie przynosiło to satysfakcję i radość, że mogłam niejednej osobie pomóc, że wychodziła ze sklepu zadowolona. Albo takie piękne chwile jak wchodzi klientka i mówi: Pani Halino, taką mam chandrę, muszę sobie coś fajnego kupić i sobie humor poprawić. Ja jestem jeżeli chodzi o dobieranie bielizny i staników brafitterką. Klientów jeżeli chodzi o bieliznę typu stanik czy majtki u nas nigdy nie brakowało.
Podkreśliła pani, że prowadzicie tylko polskie produkty.
Sprzedając tylko polskie towary dajemy pośrednio pracę innym ludziom w kraju. To są produkty mojego kraju i ja muszę to co swoje bronić. Sieciówki są różne i zawsze tańsze ale czy lepsze? Słupca jest miastem emerytów i rencistów. Oni lubią kupować jedną, dwie rzeczy ale porządnej jakości. Oni w tym chodzą i twierdzą, że więcej oszczędzają kupując drożej lepszy gatunek.
Bardzo pani żal zamknąć sklep?
Z jednej strony tak , a z drugiej cieszy mnie, kiedy słyszę zdania: Ojej, gdzie my będziemy kupować? Ja teraz mówię jak handlowiec, że teraz jest okazja przed zamknięciem. Wszędzie ceny idą w górę, a u nas 40% zniżki w ramach ostatniej wyprzedaży przed zamknięciem. Chciałabym podziękować wszystkim klientom, że przez tyle lat dzięki nim mogliśmy dobrze i do samego końca funkcjonować.

Piotr Stróżyk

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ