Rozmowa z bohaterem filmów kulinarnych Jankiem Słowińskim (Unia Nadwarciańska)

435
wyświetlenia

Przedstawiamy zapowiadany wywiad z Jankiem Słowińskim, bohaterem cyklu filmów kulinarnych według pomysłu Stowarzyszenia Unia Nadwarciańska. Tytułem wstępu zapytaliśmy Iwony Suszki i Natalii Sobolewskiej jak powstał cykl kulinarny z Jankiem. Poniżej wywiad z samym niezwykle oryginalnym kucharzem

Dlaczego filmy z Jankiem Słowińskim? – pytamy Unii Nadwarciańskiej( Iwony Suszki i Natalii Sobolewskiej)

1. Jak pojawił się pomysł stworzenia cyklu filmów kulinarnych z Jankiem kręconych w plenerze?
Pomysł powstał w naszych głowach ok 1,5 roku temu. We wrześniu 2019 podpisaliśmy umowę o przyznaniu pomocy na tzw. Projekt współpracy [projekt realizowany z sąsiednią grupą/stowarzyszeniem]. Projekt zakładał realizację kilkudziesięciu warsztatów, kursów dla ponad 60 osób. Warsztaty miały odbywać się stacjonarnie i prowadzone w Inkubatorze Przetwórstwa Lokalnego w Strzałkowie [to tez miało na celu wypromowanie nowo powstałego miejsca – Inkubatora]. Niestety w marcu ogłoszono pandemię, co spowodowało, że nie mogliśmy organizować spotkań uczestników, czyli organizacja warsztatów była niemożliwa. W związku z tym, że projekt zakładał organizację konkursów kulinarnych [organizowanych w poprzednich latach stacjonarnie na targowisku miejskim] w pierwszej kolejności postanowiliśmy skupić się na konkursie i nagrywaliśmy poszczególnych uczestników konkursu. Pomysł kręcenia filmów bardzo nam się spodobał, tak, że postanowiliśmy zamienić warsztaty na filmy kulinarne. Celem było pokazanie naszych pięknych okolic połączonych z kuchnią tradycyjną. Dużą inspiracją był kontakt z Liwiuszem Rosołowskim, który bardzo entuzjastycznie podszedł do naszych pomysłów.
2. Co było przyczyną, że to właśnie Janek was zainspirował w zrealizowaniu waszego świetnego pomysłu?
Dlaczego Janek Słowiński – w rozmowach prowadzonych podczas nakręcania jednego z filmów konkursowych [Janek był jego uczestnikiem] otrzymaliśmy informację, że interesuje się i dobrze zna się na ziołach i kwiatach jadalnych (to był też temat jednych z wcześniej planowanych warsztatów). Podczas rozmów padło, że Janek nakręca też vlogi w związku z tym ma „obycie” przed kamerą. Ostatecznie Janek został wybrany w drodze zapytania ofertowego, jako jedyny złożył nam ofertę. Był nam już znany, widzieliśmy jego pracę, widzieliśmy efekty nagrania do konkursu – więc wybór i wspólne porozumienie bardzo nas ucieszyło. Wspólnie (my, Liwiusz, Janek) ustaliliśmy koncepcję nagrań. Wszyscy stwierdziliśmy, że filmy w konwencji „Okrasa łamie przepisy” będzie ciekawym pomysłem. My wybraliśmy miejsca nagrań, Janek zaproponował przepisy, o scenariusz i wykonanie zadbał Liwiusz. I tak powstał, myślę, naprawdę świetny materiał filmowy. Inny niż do tej pory.

Rozmowa z Jankiem Słowińskim

Od kiedy jesteś kucharzem zawodowym i jakie zdobyłeś wykształcenie w tej dziedzinie?
Zawodowym kucharzem jestem od momentu jak skończyłem technikum w ZSE w Słupcy. Bo po szkole rozpocząłem pracę w poznańskiej restauracji, a przy tym jednocześnie zacząłem studia na WSHIG w Poznaniu.
Łącząc pracę z nauka skończyłeś te studia?
W czerwcu 2021 otrzymałem tytuł magistra wspomnianej uczelni czyli Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Gastronomii
Skąd pochodzisz, gdzie obecnie na stałe mieszkasz?
Mieszkam w Lądzie skąd również pochodzę. Wcześniej mieszkałem w Poznaniu na stałe, lecz po wydarzeniach z koronawirusem musiałem przeprowadzić się do domu rodzinnego. Dodatkowo nagrywam swoje kulinarno podróżnicze vlogi na youtube o nazwie “Szukając Smaku” oraz współpracuje z paczką z Rusiborza też nagrywając dla nich vlogi kulinarne tych lokalnych tutaj
Dzwonisz z spoza Polski. Gdzie teraz jesteś?
Aktualnie teraz pracuje w Norwegii jako kucharz w hotelu na wyspie Lovund. To jest na północy Norwegii, lecz to jest praca sezonowa

Jak to się stało , kto wpadł na pomysł, zainicjował powstanie tych filmów?
Inicjatorem była Unia Nadwarciańska, która zaproponowała mi nagranie serii kulinarnej w ramach mojego zapytania ofertowego.  Z tego co mówili, chcieli stworzyć cykl filmów kulinarnych inny niż do tej pory widzieli, a ja już od dawna takie filmy eksperymentalnie robiłem.
Jak to się stało że zacząłeś to robić z Liwiuszem Rosołowskim?
Liwiusz wcześniej nagrywał dla Unii Nadwarciańskiej konkurs kulinarny i mega dobrze nam się wspólnie pracowało. Po prostu chyba to było widać że dobrze się dogadujemy i dziewczyny z unii postanowiły to wykorzystać i zrobić coś fajnego dla ludzi z nami.
Kto wymyślił formułę tego cyklu, filmowanie w plenerze itp?
Usiedliśmy wspólnie z Liwiuszem i dziewczynami z unii i robiliśmy burze mózgów, gdzie są jakieś fajne miejsca, a ja później do tych miejsc wymyślałem, dania i je realizowałem. Mieliśmy tylko określone 8 regionalnych potraw a 4 z dzikimi roślinami, które stały się jakby cechą charakterystyczną mojej osobistej kuchni. Potrawy dobierałem do danego miejsca, albo takich tradycyjnych dań jakie pamiętałem z domu rodzinnego.
Powiedz jak się czułeś po raz pierwszy nagrywając na żywo gotowanie? Miałeś na początku jakiś stres czy coś w rodzaju tremy?
Tak na początku całkiem, czy w serii z gotowania dla unii?

Myślałem o tych filmach dla Unii, ale dobrze. Opowiedz jak się obywałeś z nagrywaniem.
Wszystko, to filmowanie rozpoczęło się od wylotu do Wietnamu. Pojechałem tam w trakcie studiów z planem odwiedzenia kraju poznania kultury i jedzenia. W sumie to było mega spontaniczne. Tam nagrałem swoje pierwsze vlogi. Generalnie był stres, bo nie wiedziałem co mówić, jak się zachować i co najzabawniejsze jak obsłużyć kamerę (śmiech), bo kupiłem ją tydzień przed wylotem. Na kamerę i podróż udało mi się zarobić wyjeżdżając do Francji na zbiór jabłek. Z racji że w Wietnamie nagrywałem praktycznie codziennie to szybko się oswoiłem, a byłem miesiąc, To była dobra i szybka lekcja
Rozumiem, że po powrocie ze swojej pierwszej podróży kontynuowałeś filmowanie gotowania.
Stworzyłem w domu studio kulinarne w piwnicy. Niedawno z tatą zrobiliśmy jego przebudowę i nagrywam w nim do dziś lub na zewnątrz z wykorzystaniem dzikich roślin jadalnych
Czy te dzikie rośliny jadalne stały się elementem twojego własnego stylu, który próbujesz stworzyć?
Tak to moja pasja, i zapewne nagrywając wiele odcinków z nimi kreuję pewien styl. Choć nie zawsze chce skupiać się tylko na nich. Jednak chcę pokazać ludziom ile jest dobrego w naturze, której to dobro zostało zapomniane, bo dawniej się je naturalnie stosowało. Bardzo się cieszę, że ludzie coraz chętniej sięgają po dzikie rośliny.
Ile filmów zrobisz z Unia Nadwarciańską?
Łącznie ma być ich dwanaście. Wszystkie w plenerze. Chcieliśmy stworzyć coś, czego do tej pory nie było w naszym powiecie. Dodatkowo jest to najlepsza forma przedstawienia uroków powiatu słupeckiego.

Dzikie rośliny jadalne : Ja np nie wiem co to jest. Wymienisz kilka? No i czy służą one do urozmaicania mięsnych potraw, czy innych potraw?
Są urozmaiceniem mięsnych i jarskich potraw. Kilka moich ulubionych to lebioda inaczej łoboda, pokrzywa, rzeżucha łąkowa – choć to nie ta co na Wielkanoc, ta wielkanocna nazywa się pieprznica, podagrycznik, kora sosny i młode igiełki i pędy, liście funkii. Niektóre z nich mają podobny smak to znanych roślin jak kapusta, sałata, szpinak, szparagi.
Od współpracownika Liwiusza, Mateusza Stróżyka wiem, że lubisz sobie zakląć i jest bardzo śmiesznie jak się ciebie wycina. Jesteś podobno pozytywnie wyluzowany na ekranie.
( Śmiech) Tak, zazwyczaj w momentach jak coś musimy powtarzać kolejny raz bo nie mogę się wtedy skupić od nowa.
Te dzikie rośliny poznałeś na studiach czy jeszcze w “Ekonomiku”?
Poznałem je kiedy byłem mały, od dziadka ale było ich dosłownie kilka. Obszerniej poznałem w restauracji w Poznaniu, gdzie do ozdabiania talerzy i gotowania mieliśmy dzikie rośliny,
Czuje, że swoją pasją do tych roślin stworzysz własny smak potraw w stylu Janek Słowiński.
Ha, ha.., byłoby super.
Mogę zadać osobiste pytanie kulinarne?
Tak.
Nigdy nie jadłem gęsi. Czy potrafisz przyrządzić mięso gęsi na swój własny sposób?
Co do gęsi to całą, czy konkretnie np pierś?
Nie mam pojęcia. Nigdy nie jadłem. Bo jakbyś planował coś z gęsią to bardzo chętnie podałbym ci narzędzia.
Gęś połączyłbym z podagrycznikiem, smażoną pokrzywą, do podania dodałbym szczawik zajęczy, ma on lekką słodką kwasotę która podkręci tłustą i aromatyczna gęś. Na przykład taka pierś nacinam skórę, całą solę i pieprze kładę skórą na zimną patelnię bez oleju i wytapiam powoli nadmiar tłuszczu…
O kurcze. Już sobie wyobrażam jeśli to się da wyobrazić. I co dalej?
Następnie jak się wytopi i zarumieni obracam na druga stronę, dodaję czosnku i obsypuję ją krwawnikiem (taka roślinka, obficie rośnie na trawnikach) następnie do pieca, podsmażyć w tym momencie podagrycznik, pokrzywę i chmiel na maśle. Całość podaje np z gotowanym topinamburem. Generalnie dobierając składniki patrzę na to, co otacza danego zwierzaka i co lubi jeść.
A filmowaliście już tą gęś?
Tak, ale robiłem ją z pyzą.
Szkoda. Los nie jest sprawiedliwy. (śmiech) Pytanie podsumowujące bo mnie serce zabolało jak o tej gęsi mówisz. Jaki masz plan na rozwój zawodowy, marzenie? Chciałbyś założyć własną restaurację czy wolałbyś tworzyć i realizować własne pomysły kulinarne filmowo?
Marzenie osobiste to jak najwięcej zwiedzić, poznać dużo osób i smaków, działając kulinarnie ale filmowo, oraz tworzyć spotkania kulinarne, coś jak warsztaty.

Rozmawiał Piotr Stróżyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ