Pracownicy “Gościńca nad Stawem” zaczynają mówić

7254
wyświetlenia

Zaczęło się od publicznego protestu byłej barmanki “Gościńca nad Stawem” w Orchowie, która sprzeciwiła się manipulacji w programie “Sprawa dla Reportera” Elżbiety Jaworowicz. Według Kingi Rzemyszkiewicz jej sfilmowane wypowiedzi zostały tak sklejone, że poroniła przez policję. Kobieta twierdziła, że to nie prawda. I na tym by się skończyło gdyby nie wywiad, którego udzielili na jej temat właściciele lokalu.

Według Kingi właściciele “Gościńca nad Stawem” mówią o niej nieprawdę i robią jej złą opinię w środowisku, z którym jest związana. Nieprawda według Kingi polega na przemycaniu drobnych ale kłamliwych informacji. Na opinii środowiska bardzo jej zależy. Nie chce uchodzić za nieuczciwego człowieka.

Kinga na spotkanie ze mną przywiozła dwie koleżanki. Byłe pracownice słynnego od jakiegoś czasu nie tylko w Orchowie “Gościńca nad Stawem”, które potwierdziły jej słowa.

Jaka jest pierwsza nieprawda, którą przeczytałaś w wywiadzie z swoją szefową Małgorzatą?

Pierwszą nieprawdą jest fakt, że to ona mnie zwolniła z pracy. Sama się zwolniłam. Ona twierdzi, że zwolniła mnie za alkohol bo piłam w pracy. To nie było tak. Próbowałam kupić sobie i koleżance drinki. Ponieważ przyjechała komisja z Sanepidu i nie mogłyśmy przebywać bez umowy o pracę i książeczek Sanepidu na terenie kuchni. Uznałam, że w tych okolicznościach nie jestem już w pracy.

Ale ty wtedy nie byłaś oficjalnie w pracy tak?

Nie. Wróciłam po wyjściu z kuchni bo chciałam się rozliczyć z szefową i poinformowałam ją, że ja już do pracy nie przyjdę. Ponieważ na każdej imprezie były jakieś kontrole i miałam dosyć tego udawania.

To jaką krzywdę robi tobie fakt, kiedy szefowa lokalu mówi publicznie w gazecie, że to ona ciebie zwolniła?

Niektórzy ludzie mi z tego powodu dogryzają, a mnie to przeszkadza w życiu. Może to mieć też wpływ na zatrudnienie u kogoś innego.

Jakie inne kłamstwo zarzucasz szefowej?

To, że się rozliczała ze mną w czasie, kiedy pracowałam co do grosza. On mówi publicznie, że zawsze rozliczaliśmy się na bieżąco. To nieprawda. Mam screeny rozmów na czacie, gdzie ona się gubi w tym za co i kiedy jest mi winna pieniądze.

To znaczy, ze szefowa nadal jest wam i tobie winna pieniądze?

Nie. Już nie. W dniu kiedy się zwalniałam oddała mi wszytko bo bała się, że powiem w obecności mężczyzny z kontroli coś niekorzystnego dla firmy. Kiedy już wyszłam na parking podeszła do mnie i oddała mi wszystkie pieniądze i krzyknęła na mnie: “Teraz jesteśmy rozliczone co do grosza!” Potem usunęła mnie ze znajomych na fejsbuku.

A o co chodzi z ta umową o pracę? Twierdzisz że jej nie miałaś.

Miałam umowę na miesiąc od 20 października do 20 listopada. Wmawiała mi, że mam przedłużoną. Tej umowy szefowa nie zgłosiła do ZUS-u. I miałam z tym duże kłopoty.

Jakie?

Powinnam się rozliczyć z podatku i nie mam druku PIT, który powinni mi przysłać. W ZUS kazali mi przynieść umowę, którą miałam z Gościńcem. Wiedzieli o tym fakcie z Urzędu Pracy, bo byłam tam zarejestrowana. Te umowy mieliśmy tak napisane bez daty. W razie kontroli miała być dopisana data. Ponieważ była jedna kontrola z Powiatowej Inspekcji Pracy nasze umowy zostały podane dalej i podpisane przez nas.

Rozumiem. Ale jaki masz kłopot z tego powodu obecnie?

Wszędzie muszę się tłumaczyć i każdy patrzy jak na głupią bo nie widnieje u nich w ZUS-ie. A ZUS mi każe to zgłosić szefowej, ze powinna zapłacić za mnie składki za ten miesiąc, bo nie są zapłacone. W efekcie ona dostanie karę za nie zapłacenie składek za mnie.

No to jakie są twoje osobiste kłopoty z tej całej sytuacji?

Stres. Trzeba dużo niepotrzebnych rzeczy i traci się na to czas.

Jakie jeszcze nieprawdy w wypowiedzi szefowej są według was, takie które najbardziej was poruszają? – tutaj zapytałem dwie dziewczyny, które przyjechały razem z Kingą.

Między innymi fakt, że miałyśmy być kelnerkami a jak się potem okazało robiłyśmy wszystko. Musiałyśmy się domyślać, co mamy robić bo w połowie imprezy pani menager szła spać. I nie dostałyśmy pieniędzy na koniec, bo szefowie poszli spać.

Nie zapłacili wam za pracę po imprezie?

Jak skończyłyśmy wszystko sprzątać czekałyśmy pod domem za zapłatą. W efekcie nam nie zapłacili i Kinga nam zapłaciła po dwóch tygodniach.

Na czym wam najbardziej zależy udzielając mi tego wywiadu?

Żeby powiedzieć jak było naprawdę. Że na przykład za to wesele w lipcu dostałyśmy pieniądze od Kingi, a ona te pieniądze odzyskała od szefowej po dwóch miesiącach. Szefowej, która na łamach innej gazety mówi, że zawsze się uczciwie rozliczała.

Czyli chodzi wam po prostu o prawdę, tak dla zasady?

Sposób w jaki prowadzona jest restauracja spowodował, że odeszliśmy z pracy. Samo traktowanie pracownika, sposób mówienia do niego zniechęcił nas. Chodzi o to, że nie jest tak, że z naszego powodu im się nie wiedzie, że Kinga była zła. Nie miałyśmy umów ani książeczek sanepidu. Szefowa mówi w gazecie, że w dzisiejszych czasach nie opłaca się być dobrym pracodawcą. Samo to, że robi z siebie dobrego pracodawcę to już jest nieprawda. Nie dla nas.

Rozumiem, że twoją intencja jest obronić swoje dobre imię a nie oskarżanie byłego pracodawcy, tak?

Dokładnie. Dla mnie to sprawa honorowa.

A wy dziewczyny uważacie, że Kinga słusznie postępuje?

Tak, zdecydowanie. Kinga nie była dobrze traktowana. Najważniejsza dla nas jest prawda. Żeby nie było kłamania i wymyślania nie wiadomo czego. Tak naprawdę to Kinga jest cały czas obgadywana, a sytuacja w Gościńcu wyglądała inaczej. Byłyśmy i widziałyśmy. My się w ogóle Kindze dziwimy, że ona tam tak długo wytrzymała.

Byłe pracownice Gościńca nad Stawem”, przyjaciółki Kingi nie chciały podać publicznie nazwisk ani zostać sfotografowane. Nazwiska dziewczyn są znane redakcji Głosu Słupcy.

Piotr Stróżyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ