Pechowa porażka Pelikana Niechanowo

166
wyświetlenia

Nie udało się zapunktować zespołowi Pelikana Niechanowo, który w ramach 25 kolejki poznańskiej A-klasy udał się do Swarzędza na mecz z Liderem.

Podopieczni grającego trenera Andrzeja Stefańskiego ulegli miejscowej ekipie 2:1 tracąc drugą bramkę praktycznie w 90 minucie meczu. Zespół zielono – czarnych pojechał do Swarzędza w mocno przetrzebionym składzie. Zabrakło m.in. Huberta Świątnickiego, Patryka Stachowiaka, Krzysztofa Jackowiaka, Tomasza Winkla, Adriana Łuckiego. Na dodatek już w 28 minucie meczu z powodu urazu plac gry opuścić musiał Zbigniew Kościański. Otworzyło to szansę dłuższego występu dla niechanowskiego juniora Dawida Zamiary. Można rzec symboliczna zmiana pokoleniowa i choć Dawid jeszcze musi dużo pracować na treningach, to jego występ należy ocenić jak najbardziej pozytywnie. W pierwszej odsłonie to szalona praca wykonana przez graczy Pelikana, którzy cofnięci do defensywy dali rozgrywać piłkę miejscowym. W sobotnie popołudnie wysoka temperatura też dawała się we znaki zawodnikom gości, którzy często musieli przesuwać formacjami. To gospodarze mieli więcej z gry, już w pierwszej akcji ich zawodnik wyszedł z głębi pola do zagrania prostopadłego, lecz nie zdołał zakończyć akcji bramką. Gdy wszystko zdawało się być pod kontrolą Pelikana, Patryk Waluszyński niepotrzebnie stracił piłkę przed własnym polem karnym. Ta powędrowała na skrzydło, gdzie zawodnik Lidera dośrodkował ją w pole karne. Niefortunnie tor lotu piłki zmienił… Waluszyński i futbolówka zdezorientowała Patryka Szafrana. Golkiper Pelikana sparował piłkę na słupek, lecz ta odbiła się ponownie w kierunku linii bramkowej. Niestety drugim razem Szafran nie dał rady jej sięgnąć i przekroczyła ona linię bramkową. Jednak zespół gości dobrze zareagował po bramce. Aktywny Przemek Wiśniewski dostał podanie na skrzydło, minął obrońcę i wyłożył piłkę Andrzejowi Stefańskiemu. Ten mając sporo czasu z zimną krwią wykończył akcję celnym strzałem. Do przerwy gospodarze stworzyli sobie jeszcze jedna okazję, jednak swarzędzki napastnik będąc przed Szafranem z ostrego kąta trafił w słupek.

Po przerwie zdecydowanie lepsza gra zespołu Pelikana, który przejął inicjatywę i starał się rozgrywać piłkę. Niestety niewiele z tego wynikało, a gospodarze czekali na kontrę. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się sprawiedliwym remisem, gospodarze zadali ostateczny cios. W 89 minucie szarżował ponownie Wiśniewski, minął obrońcę gospodarzy, który go faulował. Sędzia puścił grę, gdyż „Wiśnia” utrzymał się przy piłce. Chwilę później skrzydłowy Pelikana przewrócił się w polu karnym….i gdy wszyscy myśleli, że sędzia wróci do faulu sprzed pola karnego….ten puścił grę dalej. Gospodarze wyprowadzili zabójczą kontrę, po której zdobyli zwycięską bramkę. Arbiter doliczył 2 minuty (choć przerwa na płyny trwała ok. 1,5 minuty) i nic w tym czasie się już nie wydarzyło. Szkoda, wielka szkoda, bo zawodnicy Pelikana zostawili sporo zdrowia na boisku. Swoją ambitna postawą i grą zasłużyli na punkt. Tym bardziej, że niechanowianie mieli do dyspozycji tylko 2 zmiany…..Brawo jednak za walkę do końca.

źródło: GLKS Pelikan Niechanowo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.