Ostatnie pożegnanie Stanisława Grynika

1847
wyświetlenia

We wtorek w ciążeńskiej parafii pożegnano Stanisława Grynika, znanego słupeckiego fryzjera, który w tygodniu przed świętami wielkanocnymi uległ tragicznemu wypadkowi. Na pogrzebie śp. Stanisława pojawiły się tłumy…  W poniedziałek 14 kwietnia na drodze między Słupcą i Wierzbocicami doszło do groźnego wypadku samochodu osobowego Mercedes, którym podróżowały dwie osoby. Kobieta kierująca autem straciła nad nim panowanie, zjechała z drogi i wjechała do rowu z wodą. Samochód przewrócił się na dach, jedna osoba została uwięziona, przypięta pasami z głową zanurzoną pod wodą. Jak mówiła nam po zdarzeniu asp. Marlena Kukawka, rzecznik słupeckiej policji: Mężczyzna został poddany reanimacji i przywrócono mu czynności życiowe. Został przewieziony do słupeckiego szpitala, gdzie niestety po kilku dniach zmarł. Kierująca mercedesem mieszkanka Słupcy była trzeźwa. W tym dniu na drodze panowały złe warunki pogodowe.
DSC_0446
Żona zmarłego Stanisława Grynika, Grażyna powiedziała nam między innymi – Mąż był chory na serce i to poważnie, ale tego nie doceniał. Mówiłam mu wielokrotnie, żeby już nie pracował, ale tak się nie da, jak 50 lat pracował w fryzjerstwie. Bardzo lubił tą swoją pracę. Kupiliśmy niedawno mieszkanie w Słupcy, cieszył się, że będziemy bliżej dzieciaków i będzie mógł człowiek trochę oddychnąć od tych dojazdów autobusami bo to było straszne. Tak się cieszył. Doktor zaraz powiedział, że jeżeli był w wodzie więcej niż pięć minut to nie będzie to łatwe. Jeszcze to była woda w rowie, słodka, błoto, jeszcze wszystko było wzburzone przez ten samochód. Znajomi z Ciążenia próbowali go ratować, ale nawet nie poznali, że to on. To jest ironia losu, bał się wody cały życie. Jakby jeszcze tego rowu nie było. Najwięcej szkody zrobiła ta brudna woda.

We wtorek przed godziną 12:00 mieszkańcy okolic tłumnie zaczęli schodzić się do miejscowego kościoła. Ksiądz Mieczysław Stachowicz w swym kazaniu wielokrotnie podkreślał, że nikt z nas nie zna dnia ani godziny, kiedy przyjdzie po nas śmierć. – Niektórzy dożywają sędziwego wieku, niektórzy umierają młodo. Śmierć przychodzi po długich chorobach, lub tak jak w przypadku śp. Stanisława Grynika, w momencie, niespodziewanie. Dla najbliższych, dla rodziny, znajomych, jest to wielka tragedia, módlmy się więc za zmarłego Stanisława…Umiłowaniu w Chrystusie Panu, drodzy bracia i siostry z głębokim bólem i żalem otaczamy trumnę świętej pamięci Stanisława. Tak niedawno jeszcze był między nami, żył z nami, pracowicie wypełniał dni swego życia, do ostatniego momentu, a dzisiaj, w ten kwietniowy dzień przyszło nam uczestniczyć w jego pogrzebie. Dobrze zdaję sobie sprawę jak trudno uczestniczyć w pogrzebie, żegnać zmarłego, a nawet modlić się za niego, gdy uświadamiamy sobie, że jeszcze wiele lat powinien żyć z nami. Znaliśmy go wszyscy od lat. Często krzyżowały się nasze drogi. Byliśmy z nim, a zwłaszcza żona, dzieci, najbliższa rodzina, związani więzami pokrewieństwa. Inni związani więzami przyjaźni, znajomości. A teraz tego człowieka nie ma pośród nas. Odtąd pozostanie już tylko w naszej pamięci. Będziemy wspominać te liczne fakty i wydarzenia o zmarłym. Już odczuliśmy po jego odejściu puste miejsce, czy to w domu, czy w naszej świątyni… Życie człowieka nie przemija bez śladu. Jest ślad. Jest dusza nieśmiertelna, jest życie nadprzyrodzone. Te prawdy wiary zapewne znamy od dzieciństwa, każdego roku nasza wiara powinna być silniejsza i większa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ