O hojności i oszczędzaniu

1950
wyświetlenia

Kolejny tydzień dobiega końca. W tym tygodniu tematem przewodnim był kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Choć medialna burza wokół tego tematu jest ostatnio tematem rozmów wielu Polaków, dla nas było jasne – zaangażowanie w tą akcję charytatywną w naszym powiecie było ogromne.

Łącznie w powiecie słupeckim zebrano na rzecz Wielkiej Orkiestry prowadzonej przez Jurka Owsiaka kwotę niebagatelną – ponad 90 tysięcy złotych. Cieszy fakt, że mieszkańcy naszego powiatu coraz chętniej wrzucają swoje oszczędności do puszek, oraz coraz hojniej wspierają licytacje ciekawych gadżetów. Akcję tegorocznej zbiorki oceniam jak najbardziej na plus.

Jeszcze przed finałem WOŚP-u czytałem jednak wywiad z jednym z polskich muzyków oburzonych faktem, że wielu artystów koncerty w ramach finału Orkiestry gra za spore pieniądze. Problem pojawia się w momencie, gdy organizatorem lokalnego – miejskiego, gminnego finału nie jest już sam Owsiak, lecz domy kultury lub osoby odpowiedzialne za promocję danego regionu. Bogate miasta mogą sobie więc pozwolić by połączyć finał WOŚP z dużym wydarzeniem kulturalnym, przyciągającym tłumy mieszkańców. Jednak akcja charytatywna powinna być taka od początku do końca. Dlatego zgadzam się ze słowami Tomasza Lipińskiego, który tak napisał – Kiedyś rokrocznie występowałem na koncertach WOŚP, całkiem za darmo, przejęty wyrządzanym dobrem. Nawet zwrotów za podróż nie brałem. Do czasu, gdy dowiedziałem się w garderobie od członków pewnego, wtedy bardzo popularnego kabaretu, że dla nich ten dzień to prawdziwe żniwa: objeżdżają kilka podwarszawskich miejscowości, w każdej występują, a za każdy występ inkasują sowite honorarium. Najpierw nie uwierzyłem, w końcu Owsiak zawsze twierdził, że wszyscy grają za darmo, Hołdys piętnował itd… ale odkryłem, że niestety – wersja Owsiaka bardzo, ale to bardzo mija się z prawdą. Kiedy później dzwoniono do mnie z różnych lokalnych komitetów WOŚP, odpowiadałem, że to zbyt dla mnie dwuznaczna moralnie sytuacja, by brać udział w tym przedsięwzięciu. Na co za każdym razem słyszałem odpowiedź: “No ale my przecież Panu zapłacimy ile Pan będzie chciał.”
Sprawa jest dość kontrowersyjna. Warto jednak pamiętać, że złotówka wrzucona do puszki wolontariusza nie jest wydawana na oprawę lokalnego finału Orkiestry. To sztaby, pracujące zazwyczaj przy domach kultury, organizują całą imprezę, a fundusze pochodzą zazwyczaj z ogólnego budżetu danego samorządu. Podsumowując – tak, chętnie biorę udział w akcji zbiórki na rzecz zakupu sprzętu medycznego, i zarazem „nie” – nie popieram artystów, którzy grając na WOŚP-ie biorą za to pieniądze. Tak być nie powinno. Za cały pomysł prowadzenia fundacji WOŚP Jerzemu Owsiakowi należą się summa summarum ogromne gratulacje i podziękowania.

To tyle w tym temacie.
Inny temat to już sprawy naszej gazety. Już dziś w naszym numerze (na środku gazety) można znaleźć dodatek telewizyjny. Już w ubiegłym tygodniu ogłosiliśmy, że taki dodatek u nas się pojawi i mam nadzieję, że przypadnie naszym czytelnikom do gustu. W dziale „felietony” mamy trzy publikacje – Kamil Świątek porusza również temat akcji charytatywnych, podobnie jak Piotr „Umpa” Górny. Rada powiatowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej napisała wspomnienie o nietuzinkowej postaci, byłym premierze RP Józefie Oleksym – śmierć znanego polityka po ciężkiej chorobie wstrząsnęła nie tylko sympatykami SLD. Zapraszamy do lektury naszego tygodnika.

Marcin Wróblewski

redaktor naczelny Głosu Słupcy

PS: Radny powiatu słupeckiego Stefan Zieliński na łamach jednej z lokalnych gazet poruszył temat oszczędności wprowadzanych w budżet powiatowy. Zdziwił mnie fakt, że radnemu Stefanowi Zielińskiemu, który wielokrotnie pomagał mi organizować różne wydarzenia patriotyczne i kulturalne na terenie gminy Lądek, chodzi o pomoc, jaką otrzymałem z „powiatu” na organizację zawodów „w wyciskaniu”. Ponieważ zostałem wywołany do odpowiedzi, mogę powiedzieć, że „powiat” pomógł mi w organizacji zawodów poprzez zakup jednej z nagród na te „Mistrzostwa Regionu”. Koszt nagrody – 200 złotych. Dziwi mnie to tym bardziej, że sam Stefan Zieliński na początku tej kadencji był pomysłodawcą podwyżek dla członków zarządu – czyli de facto, dla siebie i Mariusza Króla. Cztery lata temu ten sam radny powiatu reprezentujący gminy Lądek i Zagórów był za obniżeniem diet członkom zarządu. Podwyżka została „przyklepana”, tym samym budżet powiatu w związku z tą podwyżką uszczupli się o 16 tysięcy złotych w ciągu czterech lat obecnej kadencji. Ogromna to kwota, porównując dwieście złotych, za które powiat kupił na zawody które organizowałem nagrodę dla „największego siłacza” w regionie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ