Mieszkańcy dawnej Słupcy i ich studia na Królewskim Uniwersytecie Warszawskim

1711
wyświetlenia

W tym roku Uniwersytet Warszawski obchodzi swoje dwustulecie, a ja, jako członek rektorskiego Komitetu ds. Jubileuszu 200 lat UW, mam zaszczyt przypominać o historii tej największej w kraju uczelni.

Z racji swoich obowiązków, od kilku lat jestem częstym gościem w nieodległym od Słupcy Zagórowie, gdzie wygłaszam dla tamtejszej młodzieży mini wykłady o życiu jednego z patronów szkoły – Antoniego Kostaneckiego. Był on uniwersyteckim profesorem i rektorem mojej uczelni w latach 1917-19. Goszcząc w Zagórowie i okolicach  poznawałem zabytki tego regionu i jego historie. To właśnie sprawiło, że stałem się „uwrażliwiony” na dzieje Słupcy, Zagórowa, Lądu czy Pyzdr. Dlatego właśnie, „podskakiwałem z radości”, gdy badając dzieje mojej uczelni i szperając w dokumentach sprzed 200 czy 100 lat, znajdowałem kogoś z  wielkopolskich stron.

Gwoździem programu letnich obchodów 200-lecia UW był festyn pt: „Uniwersytecki Wehikuł Czasu”. Zamysł  widowiska był taki: cały historyczny kampus uczelni przy warszawskim Krakowskim Przedmieściu, cofnie się w czasie o 200 lat, by przypomnieć o jej początkach.. Zgodnie z planem 11 czerwca 2016 r. po UW zamiast samochodów jeździły karoce. Panie w  empirowych sukniach, kroczyły pod rękę z panami w napoleońskich mundurach lub stosownych frakach. Profesorowie przebrali się w surduty z epoki Królestwa Polskiego, a wykłady stylizowane były na wzór tych z pierwszych lat UW. Na dziedzińcu uniwersyteckim przygotowywany był się do startu  balon na ogrzane powietrze, a w specjalnie udekorowanych salach przebrani aktorzy odgrywali postacie z lat Królewskiego UW. W ten sposób na uczelni znów pojawił się gen. Józef Zajączek, ks. Stanisław Staszic czy Stanisław Kostka Potocki.

Jednak mieszkańców Słupcy najbardziej powinien zainteresować Jan Kazimierz Nepomucen Krupski (1799-1856). Urodził się w Gonicach odległych o ok. 10 kilometrów od Słupcy. Szkołę skończył w Poznaniu, po czym w 1821 został studentem UW. Być może w czasie studiów pomagała mu rodzina, przesyłając z Gonic koszyki ze świeżymi artykułami spożywczymi. Krupski uczył się pilnie, o czym  zaświadcza nagroda otrzymana na uczelni w 1823 r.. Studiując, pisał artykuły do „Pamiętnika Warszawskiego”. Po skończeniu uczelni, przeszedł do historii z dwóch powodów. Po pierwsze uznaje się go za polskiego pioniera stenologii, pod drugie – twórcę szachów sportowych. W 1836 r. napisał pierwszy w Polsce podręcznik szachowy: Strategia szachowa, czyli teoretyczny i praktyczny sposób doskonalenia się w grze szachów.

Po studiach, do Słupcy, a tym bardziej do Gonic, leżących tuż za ówczesną granicą rosyjsko-pruską, już nie wrócił. Rodzina, z niejasnych powodów , popadła w tarapaty finansowe, a majątek w okolicach Słupcy zabrali wierzyciele. Jan Kazimierz Nepomucen pozostał więc w Warszawie pisząc do warszawskich gazet. Pod koniec życia był też bibliotekarzem w Akademii Duchownej. Czy w Słupcy jest zapamiętany? Czy jest znany choćby jeden jego portret?

Na wzmiankowanym festynie uniwersyteckim w jego postać wcielił się Arkadiusz Leniart, autentyczny szachista z uniwersyteckiego AZS. Przebrany w  strój z początku XIX w. rozgrywał liczne partie z wszystkimi chętnymi. Z planszy umieszczonej opodal  szachowego stolika, każdy mógł się dowiedzieć, że ten pionier szachów sportowych wywodził się z okolic Słupcy.

Na festynie był to jedyny słupczanin, choć dodajmy, że na podstawie przygotowywanego do druku naukowego rocznika „Polonia Maior Orientalis”, ze Słupcy  wywodziło się kilku innych XIX wiecznych absolwentów UW. Stanisław Chełmski (1807-1877) urodził się w majątku Pietrzyków między Słupcą a Pyzdrami. Jego rodzice wychowywali syna w folwarku Łukom, położonym ledwie kilka kilometrów na południe od Zagórowa. Studia w Warszawie rozpoczął w 1825. Wykazał niezwykle patriotyczną postawę w czasie powstania listopadowego. Uczestniczył w bitwie pod Dębe Wielkie, po której  otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari i awans na porucznika. Po powstaniu przez jakiś czas był sędzią pokoju okręgu pyzdrskiego, prezesem Zakładów Dobroczynnych powiatu konińskiego i członkiem Towarzystwa Rolniczego w guberni kaliskiej.

Wiemy, że do końca swych dni ze Słupcą związani byli bracia Leinweber – Antoni (1801-1845) i Leopold (1803- po 1847). Pierwszy z nich rozpoczął studia medyczne na UW w 1823 r., ale w tym samym roku przeniósł się do Berlina. Tu ukończył studia zostając chirurgiem. Bracia doskonale mówili po niemiecku – ich ojciec był Niemcem, a mama (Marianna z Puchalskich) Polką. Młodszy brat ukończył UW ok. 1827, zostając farmaceutą. Po skończonych studiach obaj wrócili do Słupcy. Jeden z nich prowadził w Słupcy aptekę, drugi został tu lekarzem. Antoni w 1842 r. leczył także w Koninie.

Być może w tej samej słupeckiej aptece praktykował Józef Jurkiewicz (1809-?), także studiujący od 1829 r. Farmację na UW. Studiów jednak nie ukończył, bo wybuchło powstanie listopadowe. Jurkiewicz mógł liczyć tylko na siebie, bo gdy zaczynał studia, oboje rodzice już nie żyli. Ten słupecki aptekarz, był kuzynem sławnego Wiktora Szokalskiego, też studenta UW, a późniejszego znanego okulisty. Niestety w przeciwieństwie do Szokalskiego, losów Jurkiewicza nie znamy.

Ze Słupcy wywodził się też Bonawentura Bekanowski (1803-po 1860). Tu gospodarzyli jego rodzice (drobna szlachta). Do szkół powszechnych pojechał do Kalisza, a na UW znalazł się jesienią 1825 r. Początkowo (być może za namową rodziców) studiował Teologię, jednak szybko zrezygnował przenosząc się na Wydział Nauk i Sztuk Pięknych. W małym miasteczku, jakim była Słupca, ciężko było znaleźć zatrudnienie dla artysty. Bekanowski wyjechał więc z rodzinnych stron za chlebem, najpierw do Łomży, a potem do Radomia, gdzie był gimnazjalnym nauczycielem. Do Słupcy już nie wrócił.

To tylko niektóre nazwiska dawnych studentów UW ze Słupcy lub jej okolic. Z okazji 200 lat UW, jest szansa na ich przypomnienie.

Robert Gawkowski


Czytelników „Głosu Słupcy”, którzy mają więcej wiadomości o wzmiankowanych osobach, autor prosi o kontakt: robert.gawkowski@adm.uw.edu.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ