Leczenie to biznes a nie miłosierdzie

1295
wyświetlenia

Polska służba zdrowia wymaga diametralnej reorganizacji. Wszechobecne konflikty, nieczytelne przepisy i wciąż narastające zadłużenia szpitali powodują, iż prowadzenie działalności leczniczej w Polsce, w obecnej formie organizacyjnej, jest bardzo nierentowne tym samym poziom świadczenia usług medycznych jest jaki jest. Kto na tym cierpi najbardziej? Oczywiście pacjent, którego dobro i potrzeby są na samym końcu tej nieudolnej machiny jaką jest polska służba zdrowia.
Problemy nie ominęły także naszego słupeckiego szpitala, którego los jest mi szczególnie bliski nie tylko ze względu na fakt zamieszkiwania w powiecie słupeckim ale jestem zainteresowany jego sytuacją także ze względów sentymentalnych. Założycielem szpitala w Słupcy był brat mojego dziadka dr Roman Grzeszczak. Z jego pamiętników dowiedziałem się jak wielkie zaangażowanie i ciężka praca towarzyszyły budowaniu tej placówki. Obecna sytuacja związana z trudnościami w negocjacjach kontraktu z NFZ – em (o których pisaliśmy w ostatnim numerze Głosu) a także konflikty pracownicze (o których piszemy w tym numerze Głosu) nie napawa optymizmem. Wiem, że problemy te występują w wielu takich placówkach służby zdrowia w całej Polsce.
Dlaczego tak jest, że wszystkie reformy systemowe spełzają na niczym i nie przynoszą oczekiwanych rezultatów a pogarszająca się sytuacja zawsze odbija się na pacjentach? Problem jest złożony, składa się na niego kilka przenikających się aspektów ale główny powód patologii systemu według mnie leży w nas samych. W mentalności Polaków, którzy oczekują od Państwa ochrony w zakresie zapewnienia opieki medycznej. Oczekuje się, że Państwo musi nam coś dać i zapewnić.  Myślę, że jest to błędne i archaiczne myślenie, które determinuje działanie nie tylko pacjentów ale przede wszystkim wielu polityków stanowiących prawo, personelu medycznego i całego społeczeństwa. Nie oglądajmy się na Państwo a sami kształtujmy nasz byt i sytuację. To wolny rynek powinien regulować sytuację szpitali oraz podstawowe prawa ekonomii i biznesu a nie polityka. Działalność medyczna i lecznicza jest jak każda inna działalność gospodarcza, w której 2+2 musi zawsze dawać 4. Kryteria ekonomiczne są bezwzględne i najlepiej weryfikują funkcjonowanie podmiotów im podlegających. Dlatego też sądzę, że w Polsce powinien rozpocząć się proces częściowej prywatyzacji służby zdrowia. Podmiotem prowadzącym szpital i w pełni odpowiedzialnym za niego powinien być podmiot prawa handlowego, dla którego działalność szpitala jest normalną działalnością gospodarczą nastawioną na osiąganie zysków. Wierutną bzdurą i absurdem są podnoszone tezy przez niektóre środowiska polityczne, że prywatna służba zdrowia jest dla bogatych i jak pacjent nie ma pieniędzy to nie będzie mógł się leczyć lub nie przyjedzie po niego pogotowie (kiedyś widziałem taki spot reklamowy PIS w czasie kampanii wyborczej). Funkcjonowanie obowiązkowego powszechnego systemu ubezpieczeniowego obliguje nas do ubezpieczania się a tym samym zagwarantowania sobie bezpłatności korzystania z opieki medycznej w ramach posiadanego ubezpieczenia. Uważam, że dodatkowo monopol na ubezpieczanie (przez jednego państwowego społecznego ubezpieczyciela) powinien być złamany i należy umożliwić świadczenie usług ubezpieczeniowych firmom prywatnym (np. dobrze zarabiający obywatel mógłby sobie wykupić szersze droższe ubezpieczenie  dające możliwość leczenia wyłącznie przez szefów kliniki lub ich zastępców a nie przez normalnych lekarzy na oddziale a tym samym szpital uzyskuje większe środki, które może przeznaczać na leczenie innych pacjentów).  Bez wątpienia dowolność wyboru oferty ubezpieczeniowej wpłynęła by korzystnie na sytuację rynku medycznego a przede wszystkim pacjenta. Wprowadzenie prywatnej służby zdrowia w Polsce obok tej publicznej wpłynęłoby na zwiększenie jakości świadczeń medycznych i ich efektywności co w konsekwencji doprowadzi do lepszego leczenia, obsługi i traktowania pacjentów przez personel medyczny.  To szpitale (firmy) rywalizowałyby o pacjentów i ścigałyby się w walce o to, który leczy najlepiej. Im więcej pacjentów zdecydowałoby się na leczenie w danym szpitalu tym większe generował on będzie zyski. Normalna konkurencja i zdrowa sytuacja. Konsekwencją tego byłoby zatrudnianie i ściąganie najlepszych specjalistów i fachowców. W prywatnych szpitalach zupełnie inaczej patrzy się na wydatkowanie pieniędzy i inne priorytety są podstawą szukania oszczędności aniżeli w szpitalach publicznych. Inny sposób myślenia i podejścia właścicielskiego powoduje, że prywatne podmioty wygrywają wyścig o pacjenta.

 

Więcej w najnowszym wydaniu Głosu Słupcy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ