Kroniki Księstwa Nowa Nadzieja cz. 1

138
wyświetlenia

Oto preliminaryja, które jako żywo, nowe pisanie skrybowe wieszczą. W tym dniu żałobnem, gdy władza królewska,  Rada Koronna Wielka i jurysdykcyja święta, a takoż i straż królewska, która wszytek kasztel ma, gdzie pod bronią stoi, kaczystów przecher i Pisiorów mętnego zaciągu person stała się domeną, w narodzie niepokoje wzbudza. A któż wyrok sprawiedliwy poczyni, gdy pojmanego nieprawnie trzej kuzyni z rodu jednego: stójkowy, instygator i pierwszy z trybunału – sądzić będą? Toż dla rodu swego sakwy pełnej poczynią oni haniebności wszeteczne razu każdego! Oj ciężkie nastały termina dla Rzeczypospolitej. Takoż i Królewskie Wojska pod co-rusz-to nową komendą, kręcą się w chaosie nieopamiętanym, skołowane jako bąk nad dzbanem wina. Lud prosty z niepokojem wypatruje zatem elekcyji do księstw wojewodów i starostw, a i do kasztelów, co to jesienią nastąpić mają.

W tychże chutorach kacza stopa nieczęsto naród ostatnimi laty tłamsiła. Stąd i nadzieja, by ludzie o nieznanej proweniencyji, tudzież przechrzty i łachudry wszelakie, co pod sztandar Pisiorów jak kundle wygłodniałe na zabój gonią, nie zabrały głosu znaczącego. Niech legną jeno rozrzucone po swych komyszach, jako te szkodniki zbożowe, gryzonie bocianim klekotem rozegnane.

Był ci w Słupowej pokój od lat dziesiątek. Władyki Słupowe onegdaj: Myszomir na łożu zgasł, przez naród godnie i z miłością pożegnany, Jurko Mikoła dawno od boju o Kasztel Słupowy odstąpił, Maryjko zasromany po licznej barw zmianie w jurcie się zaszył. Boć pojął przecie, że lud kmiecy przebierańców – tak jak i kobietę z brodą – na jarmarku jeno tolerować zamiaruje. Tak i Pierzek Koniczynków woj, Słupową od lat gospodarzy. Gdy przed laty książę Gjenosław do Królewskiej Rady wybran, wicemarszałkiem się ostał, Pierzek go w komendzie zluzował, hufce szeregiem zrównał, oficyjerów mianował, leniwe ciury w bór batem pognał i tak żył lud kmiecy, gromadząc w komorze jadło, mięsiwo i napitek. Tymczasem na książęcym zamku w Słupowej Rogatyniec zastąpił Gjenosława i sprawy ogarniał. Był ci on drzewiej floriańskim wojownikiem, tak i sprawy w boju znał aż nadto.

Nowe jednakowoż cyrkumstancje elekcyji towarzyszyć będą. Gdy lód odtajał, spod puchu białego na stepie wyłoniły się zbrojne postaci. Bartoszko, co onegdaj – gdy Platfusy przy tronie byli – do tychże się tulił, naczelnym Pisiorem ponownie teraz się kreuje. Ten ci jest krotochwil dopiero. Jeszcze po nim szaty od Komutnych nie ostygły, a już nowe nasię chciał nakładać. Gdyby herold Króla Jegomości turniej w zmienianiu szat ogłosił na klepsydry obrotów ilość, miałby ci Bartoszko pół królestwa i furmankę złotą germańskiej produkcyji w nagrodę. Jak amen w pacierzu!

Nie dość tego! Nowy Tryjumwirat zawiązał się. Oto nowy wódz Platfusów – Galon, Komutnych łycar-baba Kobza i dziewicza w tem rzemiośle postać – Niezbędny z hufca Nowoczystka, konfederacyję zaprzysięgli. O Święci Pańscy! Platfusy z Komutnymi? Komutni z Nowoczystką? Toż tu musiała nieczysta siła rozumy pomieniać! A gdy wziąć ich na spytki? Na nic im manifesty, na nic dla ludu deklaracyje. Ostrzą szable jeno, by – jak wyją po ostępach – Koniczynków żniwa zacząć.

Zasępił się tedy Gjenosław, któren już rycerskie rzemiosło na jelenim rogu poniechał i rozwojem regionów zawiadywał. – Czy mi wrócić do szeregu przyjdzie i znów piernaczem kierunki ruchów wojsk wskazywać? Toć zagwozdka nielicha jest – kontemplował. – Trudne to będą momenta. Wiarołomstwo odeprzeć, przechrzty, lumpy, a i chamstwo wszelakiej maści, co na panów możnych się stroją spod murów pognać, spokój ludowi ućciwie pracującemu zapewnić… I przeszedł Gjenosław do zbrojowni, by stary rynsztunek wzrokiem głasnąć. Ech – zalśniły misiurki! Zaśmiały się koncerze, wdzięcznie pobrzękując! Co z tego wyłoni się? Miną pacierze nim będzie nam znane…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.