Konflikt rodzinny przyczyną podziału w jednostce

1080
wyświetlenia

Pierwsze zebranie walno – sprawozdawcze w gminie Słupca odbyło się w Pokojach (8.01). Trwało 4 godziny i bynajmniej nie było pokojowe. Członkom zarządu oraz druhom wylały się wszystkie żale dotyczące funkcjonowania jednostki i współdruhów. Wygląda na to, że konflikt rodzinny pomiędzy członkami byłego już zarządu spowodował, że zarówno jednostka jak i wieś podzieliła się na obozy. Czy wybór nowego zarządu cokolwiek zmieni? Czas pokaże.

Prezes prosi by zakończyć kłótnie

Już na kilka dni przed zebraniem wiadomo było, że jednostkę czeka rewolucja kadrowa. Atmosfera wokół druhów zrobiła się tak gęsta, że konieczny był wybuch by cokolwiek oczyścić. Zebranie otworzył prezes Waldemar Szygenda – Za to wszystko co robiliście dla naszej jednostki, za wyrozumiałość i cierpliwość, bardzo dziękuję. Miałem was w tym punkcie prosić byście byli ostrożni w swoich sformułowaniach na dzisiejszym zebraniu ale tego nie zrobię bo uważam, że dużo rzeczy jest złych i nieprawidłowych. Pragnę was zachęcić do tego aby na dzisiejszym zebraniu wszyscy co mają cokolwiek do powiedzenia, jakiekolwiek przemyślenia dotyczące naszej jednostki aby to powiedzieli. Czy to jest dobre czy złe. Jest jedno zebranie w roku i trzeba powiedzieć to co się myśli, żeby można oczyścić atmosferę w naszej jednostce. Było przez wiele, wiele lat u nas bardzo fajnie, byliśmy wzorcową jednostką. Gdzieś popełniono błąd, nie wiem gdzie. Myślę, że dzisiejsze zebranie na pewno będzie trudne, będzie czasami zbyt gorące. Ale to trzeba zrobić aby wreszcie było dobrze, by nareszcie powrócić na dobry tor, który przez tyle lat jechali.

Dwie godziny i trzy kilo pretensji

Największy żal i pretensje mają do siebie były naczelnik straży Kazimierz Spławski oraz były skarbnik Jan Wittig. Panowie naskoczyli na siebie w trakcie sprawozdań z pełnionych przez siebie funkcji. Powody nie błahe bo związane z pieniędzmi – ciężko było osobie z zewnątrz rozumieć o co dokładnie chodzi i kto może mieć rację. Jeden z panów machał rachunkami, drugi z panów rzucał faktami. Hałas i krzyk. Naczelnikowi zarzucano, że sam decyduje o wszystkim, bez wiedzy zarządu – Nic nie wiemy, tylko podpisujemy. Dowiadujemy się od naczelnika, że coś zrobił a my tylko widzimy rachunki do podpisania. Druhowie dopowiadali po kolei swoje historie, opowiadając się po jednej lub drugiej stronie, W ogólnym rozgardiaszu nie ustalono kto ma rację. Skarbnik zarzucił naczelnikowi, że klimatyzacja jest za droga i że jest to niegospodarne. Druhowi Wittigowi oberwało się od przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, druha Czesława Siwińskiego, który ma żal o to, jak skarbnik traktuje kolegów z jednostki. Więcej w najnowszym Głosie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ