Kłopoty firm transportowych – rozmowa z Anetą Tupalską

1992
wyświetlenia

Od początku oficjalnie ogłoszonej w Polsce pandemii, czyli od 16 marca przedsiębiorstwa zajmujące się przewozem ludzi poniosły ogromne straty. Udało się nam porozmawiać z Anetą Tupalską prowadzącą razem z mamą Elżbietą, firmę Tupalski sp. z.o.o.

Pierwsze kłopoty zaczęły się od momentu ogłoszenia pandemii i zamknięcia szkół. Pojawił się problem z pracą dla kierowców. Na początku zostali skierowani na urlopy. Jednak zamknięcie szkół było, co dwa tygodnie przedłużane. Turystyka, czyli drugie źródło naszych dochodów również stanęła w miejscu. Kiedy minął czas należnych pracownikom urlopów z żalem trzeba było rozwiązać umowy o pracę za porozumieniem stron.
Wiele osób straciło pracę?
My zatrudnialiśmy 20 kierowców. Po rozwiązaniu umów z 20 pracowników zostało kilku.
Zyski firmy bardzo zmalały?
Bardzo, prawie 100%. Mamy podatki od środków transportu, polisy na każdy pojazd. Ja mam do opłacenia tzw flotę. W maju jest ten czas, kiedy trzeba zapłacić za cały rok z góry. Nikt nas nie pyta czy autobusy jeżdżą czy nie. W różnych ubezpieczalniach są różne zniżki, jednak płacić trzeba pomimo braku obrotów. Firma na dziś przynosi straty. Mieliśmy oszczędności, to na tym musimy bazować.
Mieliście jakąś pomoc od rządu?
Pomoc państwa to było 50% ZUS i z Urzędu pracy dofinansowania co miesięczne dla pracowników. To było z miesięcznym opóźnieniem.
Wielu jest podobnych przewoźników w takiej sytuacji, wszystkie przetrwają?
Myślę, że wielu przewoźników boryka się z podobnymi problemami. My mamy 20 autobusów. Jeżeli nie otworzą szkół we wrześniu może nastąpić sytuacja, która wymusi sprzedaż pojazdów. Trzeba jednak myśleć pozytywnie, oszczędnie kalkulować i spróbować przetrwać.
Patrząc optymistycznie, że szkoły ruszą jak przedtem jest szansa na rozwój?
Na razie trzeba przetrzymać. Na pewno będzie wtedy zapotrzebowanie na kierowców. Co do rozwoju firmy o tym stanowi ruch w turystyce. Dopóki turystyka nie ruszy możemy tylko przetrwać z wymiernym zyskiem na przewozach uczniów i lokalnych. Jestem optymistką. Wielu kierowców czeka aż się to wszytko ruszy i pytają o pracę. To daje pozytywne spojrzenie.

Piotr Stróżyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ