Justyna Młodożeniec dyrektor szkoły w Ratyniu-wywiad

2151
wyświetlenia
Justyna Młodożeniec - Handzel, nowy dyrektor Szkoły Podstawowej w Ratyniu

Od roku szkolnego 2018/2019 dyrektorem szkoły podstawowej w Ratyniu gm. Lądek po wygraniu konkursu została Justyna Młodożeniec – Handzel. Od 19 lat jest związane z szkolnictwem. Pracowała jako referent administracji, nauczyciel przedmiotów zawodowych w ZSP w Zagórowie. Ukończyła zarządzanie i marketing na wydziale ekonomii UMK w Toruniu. Wiele lat była nauczycielem matematyki w gimnazjum w Lądku. Poprosiliśmy o rozmowę nową dyrektor Szkoły w Ratyniu o planach wobec placówki, marzeniach w realizacji swojej wizji, a także o przyczynę dla której postanowiła pomimo tylu obowiązków być jednocześnie kandydatem na radnego powiatu.

Co było motywem do wystartowania w konkursie na dyrektora szkoły?
Tu trzeba spełniać odpowiednie warunki. Trzeba ukończyć Zarządzanie Oświatą, które ukończyłam 13 lat temu, tak jak informatykę, matematykę i ostatnio fizykę. Fizykę już chyba z pasji. Bardzo pomaga w lepszym uczeniu matematyki.
Ale co z tym podjęciem decyzji startowania w konkursie na dyrektora?
Wiedziałam, że będzie taki konkurs i podjęłam ją w ubiegłym roku w maju. To nie była moja samolubna decyzja. Musiałam zapytać rodzinę, męża, dzieci, czy zaakceptują taki nawał obowiązków u mnie. Gdyby tego nie akceptowali, to bym się zastanowiła. Takie obowiązki wkraczają tak czy inaczej w życie prywatne.
Rzeczywistość zmienia się z dnia na dzień. Ma pani swoja koncepcje prowadzenia placówki?
Wszystko się zmieniło. Kiedyś w świadomości wszystkich najważniejszy był nauczyciel. Teraz tak nie jest. Dyrektor w dzisiejszych czasach musi umieć być dyplomatą zarówno na niższych jak i najwyższych szczeblach. Nie jestem fantastą. Trzeba posiąść umiejętność przekazania pracownikom jasnej i konkretnej informacji co do oczekiwań. Kiedy ludzie wiedzą czego się od nich oczekuje to sposób w jaki to osiągną powinien być ich wyborem. Żeby się czuli w pracy dobrze i twórczo.
Czyli nie patrzy pani despotycznie na sposób pracy tylko oczekuje efektu?
Tak. Nie wymuszam metod działań. Jeżeli się kogoś nakieruje na cel, to on sam zrobi to najlepiej. W większości są to wysokiej klasy specjaliści w swoich przedmiotach. Oni często mają dużo lepsze pomysły w osiąganiu efektów niż dyrektor, który raz przyjdzie i nagle coś wymyśla. Jeżeli się ma twórczą grupę ludzi do pracy i pozwala się im spełniać w swoim działaniu, to można zawojować świat.
Chciałbym wrócić do tego, że zmieniła się rzeczywistość nauczania?
Ten młody człowiek był zawsze najważniejszy. Zmieniło się współczesne spojrzenie. Obecnie często jest tak, że najważniejszy jest uczeń, rodzic, a reszta jest nie ważna. To też nie jest słuszne. Należy wypracować wspólne porozumienie pomiędzy rodzicami, uczniami, kadrą i obsługą szkolną. To według mnie powinno być podstawowym działaniem in priorytetem dyrektora. Efektem dobrej pracy ma być wzajemne zaufanie do siebie.
Jakie pani widzi najpilniejsze zmiany?
Powinnam jak najszybciej uruchomić tam dziennik elektroniczny, ponieważ go tam nie ma. Mam zamiar uruchomić go najpóźniej w lutym.
Jak widzi pani rolę szkoły we wsi Ratyń w porównaniu do roli szkół w Słupcy?
Na wsi wokół szkoły toczy się wszystko. Kiedy się ją zamyka kończy się jakiekolwiek życie kulturalne. Tak jest na wsi. Moim marzeniem i ideą jest, żeby szkoła stanowiła atmosferę, która jakby samoistnie przyciąga do niej ludzi. Nie tylko dzieci ale żeby szkoła łączył pokolenia. Każde pokolenie ma coś do zaoferowania, trzeba tylko umieć to zobaczyć. Sama jestem w OSP w Sługocinie i tam widzę jak dzieci i starsi mogą sobie dawać wiele wartości. Takich z siebie. W orkiestrze gra mój tata, synowie, stąd moje obserwacje i kolejna pasja. Na podstawie różnych doświadczeń widzę szansę, żeby poza profesjonalnym programem, życiem naszej szkoły zaczęli żyć okoliczni mieszkańcy.
Odnoszę wrażenie, że poza zawodowym podejściem do bycia dyrektorem ma pani inklinacje do bycia społecznikiem. Czy to jest powodem do startu w wyborach na radnego powiatu?
Tylko i wyłącznie liczy się dla mnie zdobycie choćby najmniejszego wpływu na to co się dzieje w moim regionie. Stąd taka decyzja. To jest w człowieku. Tak po prostu pojawia się zaangażowanie w problemy lokalne i reszta już idzie lawinowo. Ludzie różnie takie postawy oceniają. Jednak nie myślę o tym tylko, żeby w naszym małym regionie było fajnie.

Piotr Stróżyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ