Jaką podwyżkę naprawdę dostały pielęgniarki?

1617
wyświetlenia

Słowa, które padły 10 września 2015 z ust byłego Ministra Zdrowia Mariana Zembali wróżyły wielkie nadzieje, że wreszcie środowisko pielęgniarek i położnych będzie godnie zarabiać. W świat poszła informacja: pensje pielęgniarek i położnych w ciągu najbliższych czterech lat wzrosną o 1600 zł. Niestety to nie odzwierciedla prawdziwej rzeczywistości. Rozmawiamy z przewodniczącą Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Słupcy Katarzyną Broniszewską.

O co chodzi z tymi podwyżkami? Są inne?
Problem w tym, że wszyscy uwierzyli, że teraz pielęgniarki i położne będą zarabiać o 1600 zł więcej. A to bzdura! To kwota brutto, więcej – to kwota brutto, brutto!
Brutto brutto?

Tak, to nie jest błąd. To określenie, którego używa się między innymi przy finansowaniu różnych projektów ze źródeł europejskich. Kwota brutto brutto oznacza, że wliczono w nią nie tylko koszty składek ponoszonych przez pracownika, ale także pracodawcę.
To oznacza, że z 400 zł, które przekaże szpitalowi NFZ, my dostaniemy ok. 230 zł na rękę. Czyli finalnie byłoby to 230 razy cztery to
920 zł, a nie 1600 zł. Prawda, że to znacząca różnica? Niestety, tego głośno nikt nie mówi.

To ile konkretnie dostajecie pieniędzy?

Dostawałyśmy do tej pory na rękę 230 zł w miesiącu. Podwyżki po odliczeniu wszystkich kosztów. Od września dostajemy na rękę 460 zł dodatkowo do pensji.

To o co miałyście żal do dyrekcji?

Po pierwsze o to, że ogłosiła że dostałyśmy 800 zł podwyżki, a tak naprawdę dostaliśmy połowę tego. Poza tym powiedziała prasie, że zaburza jej to płynność finansową szpitala, a to nieprawda. To są pieniądze bezpośrednio z ministerstwa na każdą pielęgniarkę. To jej nie może zaburzać niczego.

Ale macie te pieniądze do pensji?

My tych pieniędzy nie dostajemy do pensji. Dostajemy te pieniądze jako premię z boku. To jest taki dodatek. Nieporozumienia wywołało to, że dyrektor powiedziała, że w związku z tym że dostaje te pieniądze z ministerstwa zaburza to jej płynność finansową

To jak dokładnie jest z tymi pieniędzmi?

Te środki pieniężne są przekazywane z Ministerstw Zdrowia do każdego oddziału NFZ, my należymy do wielkopolskiego oddziału. Obecnie na dzień 1 sierpnia 2016 dyrektor musiał sporządzić informację do NFZ Poznań o liczbie pielęgniarek i położnych . Na podstawie tej ilości NFZ przekazuje pieniądze dyrektorom placówek. Są nam przekazywane jako dodatek do pensji. Jak się zmieni władza, to może ich wcale nie być.

Czy podwyżki dostają tylko pielęgniarki zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych?

Jest to nieprawda. Uprawnione do wzrostu wynagrodzeń są wszystkie pielęgniarki i położne zatrudnione u świadczeniodawców mających zawarty kontrakt z NFZ, a zatem prawo do uzyskania tych podwyżek mają również pielęgniarki i położne w ogóle niezrzeszone, a także zrzeszone w innych związkach zawodowych np. w NSZZ SOLIDARNOŚĆ. Podwyżki mają prawo uzyskać również pielęgniarki i położne zatrudnione u w/w świadczeniodawców na podstawie umów cywilnoprawnych. OZZPiP prowadził negocjacje dla całej grupy zawodowej pielęgniarek i położnych, a nie tylko dla swoich członków.

Doskonale rozumiem oburzenie i wielkie niezadowolenie środowiska pielęgniarskiego i położniczego, jak słyszy iż środki te powodują zadłużanie szpitala i utratę płynności finansowej placówki.

Pół żartem można powiedzieć, co by było gdyby nie było w szpitalu pielęgniarek i położnych. Pacjenci nie mieliby opieki, najgorsze co nas wszystkich może spotkać. Ale z drugiej strony może wówczas dyrekcja by była zadowolona. Nie będzie pielęgniarek i położnych, nie będzie problemu finansowego. Ciągle słyszymy, że to przez nasze środowisko szpital upada, traci płynność finansową. Najgorsze zło przypisuje się naszej grupie zawodowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ