Ginekolodzy wiązali przyszłość z słupeckim szpitalem, niestety muszą odejść!

6906
wyświetlenia

W wakacje pisaliśmy o pierwszym w historii słupeckiego szpitala zabiegu histeroskopii, który przeprowadziła zatrudniona od 2019 ginekolog Maria Radomska z dużym wsparciem ginekologa Aleksandra Słomińskiego. Obaj ginekolodzy wiązali wtedy swoją przyszłość z SP ZOZ Słupca. Dziś Maria Radomska odeszła i pracuje w Koninie, a Aleksandrowi Słomińskiemu kontrakt wygasa 30 września i do dziś nie wie jaki będzie jego los w pracy.

Poprosiłem obu lekarzy ginekologów o rozmowę na temat atmosfery jaka ostatnimi miesiącami została stworzona wokół nich na oddziale ginekologicznym. Celem rozmowy była odpowiedź na pytanie dlaczego dyrektor Rafał Spachacz nie próbuje zatrzymać lekarzy, którzy według powszechnej opinii są doświadczeni i lubiani. Czy motywem były przyczyny pozamedyczne. I co spowodowało, że tak zaangażowani w swoją pracę i rozwój zawodowy fachowcy starają się nie mówić o słupeckiej placówce i na dziś jeden z ginekologów odszedł a drugi jest w zawieszeniu do środy. A w środę może się okazać, że od środy nie będzie miał pracy.

– Wiem, że przyjechała pani do Słupcy z myślą pozostania tutaj na stałe. Od kiedy pani pracuje w słupeckim szpitalu?

Maria Radomska – W Słupcy pracowałam na oddziale ginekologiczno-położniczym w niepełnym wymiarze godzin od kwietnia do grudnia 2019 r, równocześnie w pozostałych dniach pracowałam na oddziale położniczo – ginekologicznym SPZOZ w Działdowie. Obydwa szpitale były szpitalami powiatowymi a oddziały miały ten sam pierwszy stopień referencyjności, choć oddział w Działdowie był nieco większy. Przenosząc się tutaj miałam nadzieję, że podobnie jak w Działdowie będę mogła pracując realizować swoje zamierzenia i nadal rozwijać się zawodowo.

– Była pani z-cą ordynatora na ginekologii w Słupcy. Jak to wyglądało?

M.R. – Stanowisko na które zostałam powołana, to Współzarządzający i Kierujący Oddziałem (a więc stanowisko niemal równorzędne ze stanowiskiem Kierującego Oddziałem), być może w zamyśle Pana Dyrektora Spachacza miało ono sprzyjać wprowadzeniu „nowości”: nowych procedur operacyjnych oraz lepszego zarządzania oddziałem. Szybko założenia te okazały się błędne, Na oddziale a szczególnie na oddziale położniczym musi być jedna osoba, która ma decydujące zdanie, rozstrzyga sytuacje wątpliwe, czy trudne oraz nadaje kierunek dalszemu rozwojowi oddziału – inaczej wprowadza to chaos.

Aleksander Słomiński – Karkołomny pomysł zasadzał się na możliwości rozwoju funkcji tego oddziału, czyli zwiększenia zakresu operacji, przypilnowania dobrego rozliczenia naszej pracy dla wyceny NFZ i jednocześnie przygotowania rozbudowy sprzętowej.

– Przeprowadziła pani ostatnio pierwszą nową operację histeroskopii w słupeckim szpitalu. Jak to było? Szukam w moich pytaniach przyczyn dla których odeszła pani z pracy?

M.R. – Już w momencie kiedy ta operacja miała miejsce wiedziałam, że w tym szpitalu nie popracuję długo. Od czerwca 2020 wiedziałam już, że moja praca i wysiłek są zbędne, starania nie doprowadzą do rozwoju oddziału, do poprawy jego wyników ani zakupu sprzętu. Pan dyrektor przestał być zainteresowany pomysłem na ten oddział, który ja miałam.

– Złożyła pani wypowiedzenie. Jaka atmosfera temu towarzyszyła?

M.R Mówmy o faktach. Złożyłam wypowiedzenie ponieważ widziałam, ze nie mam szansy na jakikolwiek rozwój na tym oddziale w tych realiach. To była jedna z przyczyn. Nie miałam nawet możliwości robić tego co robiłam wcześniej, nie mówiąc o tym, że nie miałam możliwości robienia rzeczy nowych. Będąc na kierowniczym stanowisku nie mogłam zarządzać tak jak wynikałoby z powierzonej mi funkcji.

– Jaka była tego przyczyna?

MR Jak zwykle problem leży w zarządzaniu i komunikacji. Na oddziale było dwóch zarządzających jednak to nie z nami Pan Dyrektor rozmawiał. Większość spraw dotyczących oddziału Pan Dyrektor Spachacz konsultował i ustalał z jedną z asystentek oddziału Panią dr Natalią Bobrowską-Bartowiak. Miały też miejsce inne zdarzenia np. zostałam poproszona o określenie jakiego typu sprzęt do laparoskopii i histeroskopii moglibyśmy jako szpital zakupić. Pan Dyrektor prosił aby oferta była „z górnej półki” czyli sprzęt najlepszy a zarazem drogi. Wybrałam dwie firmy i po zebraniu licznych opinii lekarzy pracujących takimi narzędziami droższą opcję przekazałam do działu zaopatrzenia. Wówczas zapadła cisza. Od tego czasu nikt się tym nie zajmował, nikt ze mną o tym nie rozmawiał, nikt niczego nie chciał..

– Miało to jakiś oddźwięk później?
M.R O fakcie, że sprzęt do pokazowych operacji, miał zostać udostępniony szpitalowi, dowiedziałam się przypadkowo, od kierowniczki bloku. Zamówiono (trudno powiedzieć kto) zestaw do laparoskopii. Ponieważ miałam doświadczenie w histeroskopii zapytałam przedstawiciela firmy, czy możemy równocześnie testować histeroskop i na moją prośbę sprowadzono dwa typy histeroskopów. Wszystko działo się w sezonie urlopowym i nie mogłam zaplanować większej liczby zabiegów z przyczyn logistycznych.

Pani jest zdecydowana, że nie chce pracować w słupeckim szpitalu?

M.R.Nie powiedziałam, że nie chcę tutaj pracować, na oddziale pracuje kilka entuzjastycznych położnych, które też miały wolę zmian ale widocznie to jeszcze nie ten czas i nie Ci ludzie.

A.S. – Na decyzję Marii złożyło się kilka rzeczy. Dużo o tym rozmawialiśmy. Po pierwsze wzajemne relacje. Ponieważ oddział jest niedoinwestowany od wielu lat, w związku z tym aż się prosi, żeby zacząć robić coś więcej i żeby przedstawić kierunek rozwoju tego oddziału. O tym powinno się rozmawiać.

M.R. – Pan dyrektor wezwał nas do siebie tylko jeden raz i spotkanie to niewiele miało wspólnego z konstruktywną rozmową. Rozpoczęło się kilkuminutową przemową, Pana dyrektora, nie interesowały go nasze opinie, poczuliśmy się jak ludzie, po których on niczego już się nie może spodziewać.

A.S. – Może wtedy już pan dyrektor miał pomysł i postanowił wymienić większość obsady lekarskiej.

– Mieliby państwo przykład takich relacji?

M.R Jeżeli ustala się na oddziale zasady (a miało to miejsce, przy okazji wprowadzenia porodów rodzinnych) poza wiedzą obydwu ordynatorów. Zasady ustaliła oddziałowa razem z dr Natalią Bobrowską Bartkowiak, niezgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i zdrowym rozsądkiem, to ja nie mogę pracować na takim oddziale.

– Czy kiedy składała pani wypowiedzenie z pracy dyrektor zapytał dlaczego pani chce odejść? Czy próbował panią namówić, żeby pani została?

M.R. Nie było żadnej rozmowy. Nawet pisemnej odpowiedzi nie otrzymałam do ręki. Dyrektor przysłał mi odpowiedź, zgodę na piśmie na adres domowy listem poleconym.

– A pan do kiedy ma rozpisany kontrakt? Jeżeli o tym napiszemy to może dyrektor wtedy panu nie przedłuży?

A.S. – Nie. Bez przesady, myślę , że nie będzie się kierował takimi osobistymi pobudkami. Mój kontrakt jest ważny do 30 września i jeżeli go podpiszę będzie zależał od innych rzeczy. Przede wszystkim na pewno nie podpiszę takiej umowy jaką widzę na stronie szpitala. Mam swoje uwagi do tej wersji umowy, którą będę starał się negocjować.Przeczytałem regulamin konkursu i jest on tak skonstruowany, że jeśli zgadzasz się na wszystko co tam jest napisane, to możesz złożyć papiery. Jednak jest tam taki punkt jak negocjacja, który mówi, że dyrektor może negocjować z lekarzami na różne sposoby. W związku z tym uznałem, że skoro jest możliwość negocjacji dyrektora z lekarzami, to lekarze też mają prawo negocjować z panem dyrektorem. Przygotowałem swoje uwagi do tej umowy kontraktowej i będę starał się, by znalazły się w zapiusach umowy. Jest to tak samo ważne jak stawka godzinowa.
– Można to uściślić?
A.S. – Co to znaczy, że się dogadamy na temat pieniędzy? Ja chcę X i dyrektor mi da X. Ale tą pracę, którą powinny wykonywać cztery osoby, a będą wykonywać dwie. To ile dyrektor mi daje? Daje mi pół X.

M.R. – Na oddziale pracowało za mało lekarzy. Niemożliwe było obstawienie wszystkich dyżurów osobami, które były zatrudnione. Dyrektor sam zatrudniał lekarzy poza wiedzą ordynatora.

– Rozumiem, że z funkcji współzarządzającej oddziałem zrezygnowała pani jeszcze przed złożonym, wypowiedzeniem?

M.R. – Zatrudnienie mnie na stanowisku współzarządzającej oddziałem od początku było nieprawidłowe.

– Czegoś w tym nie rozumiem. Mieliście państwo w porównaniu do lekarzy zatrudnianych z zewnątrz mieliście państwo niskie wynagrodzenie pan 55, a pani 65 na godzinę podczas gdy specjaliści z zewnątrz, bądź nowozatrudniani mają powyżej 100 zł. Doprowadzenie państwa do odejścia, z panem Aleksandrem jeszcze nie wiadomo, jest ewidentną niegospodarnością. Dyrektor będzie musiał przyjezdnym specjalistom dwukrotną stawkę

A.S. – Już płaci. Poza tym nigdy nie zaproponował nam podwyżek, które byłyby niższe niż podwójna stawka lekarzy przyjezdnych. Mógł nam zaproponować np. 80 zł za godzinę, a nie 110, 120 przyjezdnym. I my bylibyśmy wtedy zadowoleni. A tak? Z końcem września kończy się mój kontrakt i 1 października nie idę już do pracy. Poprzednią umowę tez podpisywałem dzień przed upływem terminu kontraktu.

M.R. – Można mnożyć sytuacje, w których czuliśmy się lekceważeni. Na przykład nikt z dyrekcji nie poinformował nas o ogłoszeniu poprzedniego konkursu 2 czerwca 2020, na pracę lekarzy na oddziale ginekologicznym w Słupcy.

– Po co dyrektor ogłosił ten konkurs w czerwcu? To wygląda delikatnie mówiąc nieprzyjemnie.

A.S. – Mogę jedynie przypuszczać. Być może była to sonda na zewnątrz szpitala, czy ktoś się zgłosi. Mamy wrażenie, że już wtedy dyrektor nie chciał już z nami pracować i sprawdzał na zewnątrz, czy ktoś się zgłosi. Tak to wyglądało. Ale mam duży niesmak, nawet dr Woźniak, z którym znamy się i współpracuję 35 lat nic nam nie powiedział?!

– Jak się pani czuje w obecnej sytuacji? Jakie są bądź zawsze były pani priorytety?

M.R. – W całym swoim życiu zawodowym pragnęłam, żeby na oddziale gdzie pracuję były czytelne relacje pomiędzy ludźmi aby oddział prawidłowo funkcjonował. By wszyscy, nieustannie podnosili swoje kwalifikacje, co sprzyja lepszej jakości opieki nad pacjentem.

A.S. – Odpowiednie, pozytywne relacje można zachować, kiedy jest właściwa relacja podległości. Kiedy ordynator zarządza oddziałem może się konsultować, pytać, przekazywać komuś część swoich obowiązków ale jego zwierzchnikiem jest tylko dyrektor. U nas na temat zmian w organizacji pracy oddziału ordynatorzy dowiadują się ostatni. Jak można być ordynatorem, kiedy ktoś inny zarządza oddziałem za twoimi plecami?

M.R. – Ja czuję ogromne rozczarowanie postawą dyrektora. Tym, że człowiek mający tytuł specjalisty w zarządzaniu kompletnie tego nie umie zrobić i współpracować z ludźmi

A.S. – Dokładnie tak. Może to sam pan Starosta ręcznie steruje tym szpitalem? Bo dlaczego do dzisiaj Dyrektor jest ciągle tylko „pełniącym obowiązki”? Czy to zgodne z prawem , nie wiem, to pytanie do zarządzających Powiatem. Zobaczymy co przyniesie przyszłość, na szczęście dla nas lekarzy brakuje we wszystkich szpitalach.

Wysłaliśmy dwa pytania w związku z powyżej opisaną sytuacją. Na razie nie mamy odpowiedzi ale mamy nadzieją, że dyrektor odpowie.

Piotr Stróżyk

10 KOMENTARZE

  1. Kto zna okoliczności sprawy to wie dlaczego sami sobie są winni. Tak się dzieje gdy miesza się życie osobiste z pracą zawodową. Pisanie nieprawdy w internecie na pewno ich sytuacji nie poprawia. Gdy ktoś chce się dowiedzieć prawdy to zapraszamy na Oddział.

    • Panie bądź Pani “Fakt”. Wyglada na to że pan zna okoliczności sprawy. My napisaliśmy prośbę do dyrektora żeby nam wyjaśnił okoliczności i chcielismy je opublikować. Prosze wpłynąć na dyrektora szpitala albo może skoro pan , panie “Fakt” tak śmiało zaprasza na oddział jest pan samym dyrektorem pod pseudonimem. Proszę załatwić nam publiczne wyjaśnienie przyczyn. Zapraszanie na oddział budzi wątpliwości matactwa i sugeruje że szpital boi sie upublicznić przyczyn tej sytuacji. Pan Aleksander to mądry i poważny interlokutor i mógłby , gdyby wyjaśnienie było nieprawdą coś z tym zrobic. To jak? Panie “Fakt”. Co panu zależy? Załatwi pan nam oficjalne wyjaśnienie zaistniałej sytuacji, czy będzie pan unikał upublicznienia prawdy pod zaproszeniem na oddział, którego, o czym pan wie, nikt nie przyjmie.?
      Strumyk ( jak juz pseudonimami to co tam)

  2. Tak się zastanawiam jakim trzeba być człowiekiem, żeby w imię swoich niespełnionych lekarskich ambicji pisać publicznie takie bzdury. Może warto drodzy państwo wpierw zapytać ilu z członków personelu gin.poł. chciało odejść bo nie widziało możliwości współpracy z wami. Proszę wskazać te osoby, które chciały z wami pracować. I dlaczego tak się stało ?! Pisanie o sobie jednostronne laurek podczas gdy na codzień w szpitalu było zgoła inaczej to w mojej ocenie skrajna hipokryzja.

    • Kurcze a już myslalem, ze padnie odpowiedzi i faktyczne sensowne wyjasnienie. Moze za trzecim razem. Zapraszam

  3. Nie rozumiem jaki cel i sens ma ten wywiad. Ludzie zmieniają pracę i nikt z tego “wydarzenia” nie robi. Jeżeli Pani M.R. nie mogła zrealizować swoich ambicji zawodowych w Słupcy, chyba dobrze, że rozpoczęła pracę w większym szpitalu. Nie wiem, może przepisy się zmieniły, ale parę lat temu jak miałem umowę okresową, sam musiałem zabiegać o jej przedłużenie – a przynajmniej dać sygnał pracodawcy, że jestem zainteresowany dalszą pracą w firmie. Czy Pan A.S. poinformował pracodawcę, że chce dalej pracować w szpitalu?
    A tak na marginesie, skoro wiedziała Pani M.R., że umowa o współzarządzanie oddziałem jest od początku nieprawidłowa, dlaczego ją podpisała?

    • Cel i sens to do mnie. Widzi pan lub pani, dla mnie wartością nadrzędna, w którą głęboko wierzę jest obnażanie mechanizmów działań ludzi, którzy mając władzę i wykorzystują ją wobec tych , którzy sa im podlegli. I jak na razie nie ma ani jednego wpisu krytycznego, który by pokazywał i udowadniał, że dobrze się stało, ze doprowadzono tych państwa do rezygnacji z walki o prace w tym miejscu. To jest dla mnie sens. Pokazanie relacji pomiędzy ludźmi w placówce , która wzbudza bardzo duże lokalne zainteresowanie. Nie każdy musi uważać , że to ważne. Ja przyznaje że dla mnie tak.

  4. Chciałam podziękować faktycznemu Dyrektorowi szpitala w Słupcy – żonie pana starosty za dotychczasowe osiągnięcia:
    zwolnienie ordynatora oddziału wewnetrznego, wymiane lekarzy na odz. chirurgii, wymiane lekarzy na o. anastezjologii i pediatri.
    Teraz jeszcze oddział ginekologiczny i bedzie po wszystkim.
    Bez komentarza. Pozostawiam opinii mieszkańców.
    Gratulacje

ZOSTAW ODPOWIEDŹ