Do diabła z naukowcami…

1163
wyświetlenia

Część naukowców uważa, że trend globalnego ocieplenia został zahamowany lub nawet uległ odwróceniu. Mają o tym świadczyć ostatnio pozyskane dane – informuje serwis worldnetdaily.com.

 

Ostatnie warunki pogodowe zmusiły mnie do pewnej refleksji na temat klimatu. Czy napiętnowane słowa „globalne ocieplenie, efekt cieplarniany”, to nie wymysł naukowców i zwykła fikcja? Czy ktoś z naukowego forum nie sieje zamętu i paniki dla własnego interesu? Osobiście nie zauważyłem, żeby klimat w naszym kraju znacznie się ocieplił, a wręcz przeciwnie. Można natomiast mówić o anomaliach pogodowych, które zresztą od milionów lat towarzyszą życiu na ziemi.

Według Roya Spencera, klimatologa pracującego wcześniej dla NASA, który przeanalizował dane z ostatnich pięciu lat, globalny poziom temperatur spada. Globalne ocieplenie miało oznaczać więcej huraganów, tymczasem od roku 2005 Stany Zjednoczone zaatakował tylko jeden większy huragan – mówi. Tymczasem według badań, które przeprowadził Ryan Maue z Uniwersytetu Florydy, światowa aktywność obejmująca zarówno tajfuny, jak i huragany spadła do najniższego poziomu sprzed 30 lat.

Naukowcy Instytutu Nauk Morskich Leibnitza i Instytutu Meteorologii Maxa Plancka z Niemiec oraz Uniwersytetu Wisconsin uważają, że proces globalnego ocieplenia ulegnie spowolnieniu, lub nawet odwróceniu, w okresie najbliższych 10-20 lat.

Jeśli chodzi o wcześniejsze niepokojące dane dotyczące topnienia lodu w Arktyce, to okazało się, że procentowo pokrywa lodowa zwiększyła się znacząco po raz pierwszy od 1979 roku. W ostatniej dekadzie również populacja niedźwiedzi uległa zwiększeniu – był to wzrost o 25 procent. W Arktyce jest ich teraz 15 tysięcy, podczas gdy 10 lat temu było ich 3 tysiące mniej.

– Ostatnia fala globalnego ocieplenia, która rozpoczęła się w 1977 roku jest zakończona, a Ziemia weszła w nową fazę globalnego ochłodzenia – mówi Don Easterbrook, profesor geologii z Uniwersytetu Zachodniego Waszyngtonu. – Nowe dane dotyczące aktywności solarnej wskazują na niezwykły brak plam na Słońcu i zmian w jego polu magnetycznym… Obecna fala procesu globalnego ochłodzenia może być ostrzejsza, aniżeli ta z lat 1945-1977 – dodaje.

Klimatolog Joe D’Aleo mówi, że nowe dane wskazują, że od 50-70 lat, globalna temperatura obniżyła się pomimo wzrostu emisji dwutlenku węgla. – Dane sugerują, że w przyszłości Ziemię czeka globalne ochłodzenie, a nie ocieplenie – dodaje.

Jak wynika z analizy, media w różnych okresach donosiły na zmianę bądź o ochłodzeniu, bądź o ociepleniu. W 1895 roku wybuchła panika na punkcie globalnego ochłodzenia. W 1920 roku donoszono już o czymś zupełnie przeciwnym – o globalnym ociepleniu, którego medialna passa trwała do 1975 roku, gdy znów nadeszło globalne ochłodzenie. W 1981 roku rozpoczęły się z kolei czasy globalnego ocieplenia na „bezprecedensową skalę”.

I jak tu nie zwariować. Za oknem przez kilkanaście dni słupek rtęci sięga niemal 20 stopni poniżej zera, a jakiś „mądry” naukowiec wpierać będzie nam teorię globalnego ocieplenia. Oczywiście nie przesądzone jest, że za rok zimy u nas nie będzie, ale za dwa, czy za trzy lata znów poczujemy arktyczny klimat.

Nie przejmujmy się zbytnio tym, co mówią w telewizji, bo to czysta propaganda. Atmosfera rządzi się swoimi prawami i niech tak pozostanie. Póki co żegnamy zimę a witamy wiosnę. O jej pierwszych syndromach poinformuję w następnym wydaniu „Głosu Słupcy”.

 

Tomasz Frankowski

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ