Czy byliśmy oszukani o zakażeniach koronawirusem?

2242
wyświetlenia

Nie można udowodnić dyrektorowi słupeckiego szpitala, ani dyrektorowi PSSE Słupca (sanepid) kłamstwa. Podamy dwa przykłady tego, co nazywamy umownie przekłamaniem rzeczywistości. Sami państwo ocenią i wyrobią sobie własne zdanie. Naszym zdaniem to się czytelnikom należy.

Po wnikliwej analizie i przeprowadzonych rozmowach z wiarygodnymi lecz nieoficjalnymi źródłami doszliśmy do wniosku, że zapoznamy czytelników z naszą wersją wydarzeń dotyczących zakażeń koronawirusem w szpitalu.

Przykład 1 – O osobie z personelu zakażonej koronawirusem

Około 20.00 7 maja w czwartek, dotarły do nas informacje, że w słupeckim szpitalu osoba pracująca stale na jednym z oddziałów ma dodatni wynik testów na koronawirusa.
W piątek 8 maja wysłaliśmy e-mail z pytaniami do PSSE Słupca i Dyr. Rafała Spachacza (13 maj 2020), o zakażenia wśród personelu. Treść pytań podajemy poniżej.

1. Do PSSE – W związku z informacjami, które dotarły do Głosu Słupcy chcemy zapytać dyrektora PSSE, jak ustosunkowuje się do faktu, że 8 maja jedna z osób zatrudnionych na terenie SP ZOZ Słupca ale pochodząca z powiatu konińskiego okazała się zakażona koronawirusem? W nocy z piątku na sobotę dyrektor SP ZOZ wydał oświadczenie dyrekcji szpitala, w którym czytamy: „…Należy zdecydowanie podkreślić, że dotąd nie odnotowano w SP ZOZ w Słupcy, żadnego przypadku zakażenia wirusem SARS-Cov-2, wywołującym Covid 19”.
Pytamy czy to wg państwa nie jest sprzeczne z prawdą skoro osoba, u której wykryto koronavirusa zamieszkała co prawda w powiecie konińskim, na co dzień była pracująca na terenie słupeckiego szpitala? I na ile takie przekłamanie może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa placówki?
2. Do dyr. Spachacza – Do redakcji Głosu Słupcy doszły informacje, że 7 lub 8 maja jedna zatrudnionych na terenie SP ZOZ w Słupcy i pracująca w jednym z oddziałów stwierdzono obecność wirusa covid 19. Ponieważ osoba ta zamieszkuje poza powiatem słupeckim została oficjalnie zakwalifikowana do pacjentów zakażonych z powiatu konińskiego. Prosimy o komentarz dyrektora Rafała Spachacza w do przedstawionej przez nas sytuacji?
– Jak się dowiedzieliśmy od chirurgów rentgen w słupeckim szpitalu jest nieczynny. To powoduje, że pacjenci są zmuszeni do jeżdżenia w celu robienia zdjęć rentgenowskich do Konina. W Koninie rentgen działa i tamtejsi pracownicy nie rozumieją dlaczego w Słupcy nie działa. Jak jest przyczyna zamknięcia rentgena w Słupcy i do kiedy ta sytuacje będzie trwała?
Pierwsza próba zdobycia informacji o zakażonych pracownikach szpitala – Link do publikacji o tym w Głosie Słupcy.
Na te pytania do dziś nie mamy odpowiedzi. Jedynie pracownik PSSE Słupca Małgorzata Pluta poinformowała, że dyr. PSSE nie udzieli odpowiedzi, ponieważ wszystko zostało zawarte w oświadczeniu dyrektora Spachacza.

Oświadczenie dyrektora ( w nocy z piątku na sobotę, 8-9 maj)
Oświadczenie dyrektora o zakażeniach na terenie szpitala  – link do oświadczenia.
W samym oświadczeniu dyrektora Spachacza najistotniejsze dla nas było zdanie: ” Należy zdecydowanie podkreślić, że dotąd nie odnotowano w SP ZOZ w Słupcy żadnego przypadku zakażenia wirusem SARS-Cov-2, wywołującym COVID-19.”

I tu pojawia się niejasność. Według naszych źródeł osoba zakażona pracowała na co dzień w słupeckim szpitalu. Kiedy okazało się, że ma wynik dodatni razem z rodzinna poddano ją kwarantannie. W raportach PSSE Słupca nie była ujęta, ponieważ wojewoda publikując wojewódzkie raporty kwalifikuje osoby według stałego adresu zamieszkania. A ta osoba mieszkała poza powiatem słupeckim. Sanepid mógł w swoim raporcie nie ująć tego zakażenia jako z powiatu słupeckiego. Ale czy dyrektor szpitala w Słupcy mógł napisać, że w jego szpitalu nie odnotowano zakażeń? Być może ta osoba robiła badanie poza szpitalem? Ale co to zmienia?
Odpowiedź i interpretację pozostawiamy państwu.

Przykład 2 – O pierwszej pacjentce, która zgłosiła się do słupeckiej Izby Przyjęć z podejrzeniem zakażenia

To był początek. M/w tydzień po ogłoszeniu pandemii. Opublikowaliśmy około 7.30 rano informację, którą jak to stało się tradycją, z nieoficjalnych źródeł, ponieważ oficjalne raczej nas nie informują, że 13 około 22.00 odbyło się przyjecie i odesłanie do P-nia pacjentki z podejrzeniem koronawirusa. Natychmiast pojawił sie na fb Głosu hejt i sugerowanie, że wrzucamy fake Newsy. Było tak zajadle, ze zaczęło być interesujące dlaczego? Dlaczego tak bardzo chciano ten nic nie znaczący fakt przesłania pacjentki ukryć, a przynajmniej tak to wyglądało.
Około 15-tej inne media lokalne potwierdziły nasza informację, jakby dostały zezwolenie bądź informację z nieba. No cóż od 15-tej hejt ustał. Między czasie pojawiły się natomiast podziękowania starosty za świetna współpracę dla straży pożarnej.
Postanowiliśmy jednak dotrzeć do pacjentki i zapytać jak to było z tym przyjęciem. Sami wiedzieliśmy, że nie było w tym czasie jeszcze namiotów i tego całego sprzętu do przyjmowania zakażonych pacjentów.
Poniżej wypowiedź transportowanej feralnego dnia ze Słupcy pierwszej pacjentki podejrzanej o zakażenie COVID-19.
Opowieść pacjentki o pobycie w szpitalu w Słupcy

Dobrze mam chwilę czasu to Panu napisze. Jeżeli chodzi o transport Słupca- Konin i na odwrót: mnie nie chcieli przyjąć z kaszlem , bólem gardła i gorączką w Slupeckiej przychodni ponieważ podejrzewali koronawirusa. Faktycznie widziałam się z osobą która wróciła zza granicy, ale ona nie przejawiała żadnych objawów. Skierowali mnie na zakaźny do Konina. Tam musiałam dojechać własnym transportem. Nie chcieli mnie przyjąć w Koninie więc wróciłam do Słupcy. W Słupcy powiedzieli, że mogę przyjść na drugi dzień rano w masce do przychodni z samego rana bądź do szpitala tego samego dnia po 18ej w masce (swojej). Pojechałem do szpitala w Slupcy o 19ej. Tam odbywała się dezynfekcja oddzialu na SOR. Faktycznie ani lekarze ani pielęgniarki nie miały masek. Słyszałam jak lekarz mówił że nie mają kombinezonow masek itp że są nieprzygotowani. Wszystkim innym osobom łącznie z tą ktora mnie przywiozla kazali opuścić teren szpitala. Zamknęli mnie w śluzie metr na metr między jednymi A drugimi drzwiami na 3 godziny. Bez krzesła bez niczego. Zapytałam się czy mogą podać mi krzesło ponieważ trochę mi słabo. Lekarz odpowiedział że muszę wytrzymać A do izolatki mnie nie przeniosą ponieważ to wymaga za dużo formalności. Po 3 godzinach przyjechała specjalną karetka i zabrali mnie do Poznania na zakaźny. Na drugi dzień wypuścili mnie z zapaleniem migdałów. Testów na koronawirus nie miałam robionych. Z tego co mi wiadomo strażacy rozstawili namiot po tym jak odjechałam karetką do Poznania.
Na drugi dzień rano okazało się, że cały parter jest zamknięty i poddawany dezynfekcji.

Niżej artykuł, który spowodował napięcie, tylko dlaczego?
art z 13 marca – początek pandemii – “Pierwsza osoba z podejrzeniem koronawirusa transportowana ze Słupcy do Poznania!”

Pod jedną z naszych informacji pojawiło się anonimowo takie zdanie:
Czas już dzisiaj przekazać takie nieprawdziwe “newsy” do właściwych organów i służb by wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy takie nieprawdziwe “artykuły” tworzą !!!”

Jeżeli państwo potrafią wyjaśnić przyczynę takich, a nie innych zachowań ludzi piastujących obecnie władzę w kluczowych placówkach miasta, będziemy wdzięczni za sugestie.

Piotr Stróżyk

5 KOMENTARZE

  1. No to po raz kolejny nasz szpital sie popisal, nir ma co. Ciekawy jestem kto za to odpowie. Dziekuje panu piotrowi ze o takich sprawach pisze bo to moze kiedys ktos sie za to wezmie.Skandal na calej linii dla szpitala. Nawet krzesla nie chcieli podac, szok.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ