Czerwień, bomba i punkt

719
wyświetlenia

W 64. minucie wyjazdowego meczu Sokoła Kleczew z Jarotą Jarocin Emile Thiakane zobaczył czerwoną kartkę, a Sebastian Śmiałek piękną bombą zdobył gola dającego remis.

Już w poprzednim meczu z KS Chwaszczyno było widać, że Thiakane po wejściu na boisko grał bardzo agresywnie i ryzykował wyrzucenie z boiska. Zapewne wynikało to z faktu, że Emile po kontuzji chciał pokazać, że należy mu się miejsce w wyjściowym składzie i w Jarocinie w sportowej złości mocno przesadził, bowiem brutalnie zaatakował nogi rywala, który wcześniej podał piłkę. Efekt był taki, że musiał pomaszerować do szatni i z automatu będzie pauzował dwa mecze.

Tak więc w następnym meczu do kontuzjowanych Mikołaja Pingota, Roberta Jędrasa i Przemysława Kędziory dołączą Thiakane i Arkadiusz Bajerski, który w sobotę miał ślub – życzymy wszystkiego najlepszego Młodej Parze – i bez tej piątki trener Woźniak będzie musiał umiejętnie zestawić wyjściową jedenastkę, aby wywalczyć punkty z Gwardią Koszalin.

Od początku Sokół grał dobry mecz realizując założenia taktyczne i miał przewagę, którą ukoronował przepiękną bramką Sebastiana Śmiałka.

Po rzucie rożnym, bitym przez Jakuba Dębowskiego, piłka źle wybita przez obrońców trafiła na drugą stronę do Łukasza Cichosa, który widząc mnóstwo piłkarzy Jaroty zgromadzonych w polu karnym, sprytnie odegrał do tyłu do osamotnionego Śmiałka, a ten z około 24 metrów huknął nie do obrony i piłka obok słupka wpadła pod poprzeczkę.

Niestety, ta świetna gra i prowadzenie, skończyło się już minutę później. Po zdobyciu gola w szeregach Sokoła zabrakło tak potrzebnej koncentracji i po rzucie wolnym wykonanym z boku szesnastki celnie do siatki uderzył Piotr Garbarek, na którego Jarota grała cały czas, ale gdyby nie dwa błędy indywidualne tej bramki by nie było. Najpierw zgubił krycie Garbarka Piotr Kasperkiewicz, który miał go kryć od początku meczu, a swoje dołożył też Daniel Szczepankiewicz, który wykazał straszliwe niezdecydowanie, bo najpierw wyszedł z bramki, nagle zatrzymał się i …obrócił plecami do główkującego Garbarka. Straszny błąd, który bezlitośnie wykorzystał rywal.

Przełomowym momentem meczu była nie tylko szybko stracona bramka, ale i nieodpowiedzialne zachowanie Thiakane i jego ,,czerwień” w 64. minucie. Od tego momentu przewaga należała do Jaroty, a Sokół grając mocno defensywnie pilnował cennego punktu. I wywalczył go, mimo że przez ponad 30 minut grał w dziesięciu.

Jarota miała okazje bramkowe, ale ich nie wykorzystała, a Sokół w drugiej połowie mógł zdobyć bramkę na 2:1. Niestety, w dobrej sytuacji Jakub Dębowski wprawdzie uderzył, ale źle trafił w piłkę i szansa na gola została zaprzepaszczona. Warto dodać, że był to szósty mecz Sokoła bez porażki.

Mimo remisu, z 23 punktami Sokół pozostał liderem (Bałtyk Gdynia też zremisował) i jutro na pewno zechce powiększyć ten dorobek punktowy. Początek sobotniego meczu w Kleczewie z Gwardią Koszalin już o godz. 11.00.

Jarota – Sokół 1:1 (1:1)

Bramki: Piotr Grabarek 25 – Sebastian Śmiałek 24

Sokół: Szczepankiewicz, Patrzykąt, Śmiałek, Widelski, M. Koziorowski, Bajerski (70 T. Koziorowski), Kowalczuk, Kasperkiewicz (59 Thiakane), Dębowski, Antosik (81 Babiarz), Cichos (83 Antczak)

Jerzy Nowak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ