Chwila nieuwagi mogła ich kosztować życie

933
wyświetlenia

W środę (18.04) około godz. 15.00 w jednym z budynków mieszkalnych w Bielsku (gm. Orchowo) doszło do pożaru. W akcji wzięli udział strażacy z jednostek OSP z terenu gminy.

Do zdarzenia doszło w mieszkaniu Anny i Piotra Karaszkiewiczów z Bielska. Jak tłumaczy pani Ania, tego dnia wybrała się z 3-letnią córeczką, Julitą, do Strzelna na wizytę u lekarza. Po powrocie do domu, jak zwykle napaliła w piecu. Następnie poszła rozładowywać zakupy z samochodu. Trochę to trwało, gdyż torba z zakupionymi produktami rozsypała się na siedzeniu auta. – Kiedy wróciłam, otworzyłam drzwi, a ze względu na to, że było pełno dymu, schwyciłam szybko dziecko i wybiegłam, po czym podałam je sąsiadce. Pobiegłam jeszcze raz do domu, ale już nie dało się wejść do środka. Po omacku wyłączyłam licznik prądu w korytarzu i z pomocą sąsiada zabezpieczyłam butlę z gazem – mówi pani Ania. O sytuacji poinformowała także przechodzącego mieszkańca. Ten podbiegł szybko do miejscowej remizy i włączył syrenę alarmową. Po kilku minutach na miejsce nadjechały jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Orchowa i Bielska, które ugasiły ogień.

Jak wynika z rozmowy z komendantem gminnym OSP Andrzejem Chalińskim, najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było zaprószenie podczas rozpalania ognia w piecu kuchennym do centralnego ogrzewania. Strażacy wstępnie oszacowali szkody na ok. 20 tys. zł.

Więcej w najnowszym wydaniu Głosu Słupcy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ