Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca -„Ucho igielne” Wiesława Myśliwskiego

363
wyświetlenia

Szukając książki…

Jeśli powiemy, że książki nie są o niczym innym jak tylko o życiu, to zabrzmi to przeraźliwie banalnie, ale będzie to stwierdzenie na wskroś prawdziwe. Tak po prostu jest, bo chyba nie ma ciekawszego tematu jak życie (piszę „chyba” tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś z Państwa miał na ten temat inne zdanie). Książka Wiesława Myśliwskiego „Ucho igielne” nie jest tu wyjątkiem. A jednak…
A jednak muszę przyznać, że choć przeczytałem już sporo książek to byłem zaskoczony: prawie od samego początku, niemalże od pierwszej strony miałem wrażenie, że oto mam do czynienia z czymś niezupełnie mi znanym albo nawet zupełnie nowym (i to wcale nie tylko dlatego, że po prozę Myśliwskiego sięgnąłem po raz pierwszy).
Byłem zaskoczony może nie tyle samą opowieścią, która nie jest jakoś szczególnie oryginalna czy wyszukana, ot, zwykła historia, która może się zdarzyć każdemu z nas, ile pewną delikatnością i subtelnością tej opowieści, która tocząc się niespiesznie (żeby nie powiedzieć leniwie) opowiada o ludzkim życiu, na które można spojrzeć tylko z dwóch perspektyw: młodości i starości. Wydaje mi się, że upływ czasu odgrywa w tej powieści bardzo ważną, a może nawet główną, rolę. Czas płynie i odciska swoje piętno na ludzkim doświadczaniu tego, co wokół i tego, co dzieje się z nami i w nas samych.
Równie delikatnie, u Myśliwskiego, potraktowany jest też sam człowiek i jego relacje (także te intymne). A ponieważ nasze ludzkie losy nierozerwalnie wiążą się z historią (nie może być inaczej, bo przecież to ludzie ją tworzą!), to w „Uchu igielnym” jej także nie zabraknie. Nie pominięta zostanie również kwestia pamięci, która z historią nierozerwalnie jest związana.
Napisałem wcześniej, że opowieść Myśliwskiego toczy się niespiesznie, powoli, leniwie nawet. Czytelnik również nie powinien się spieszyć i czytać „Ucho igielne” powoli
i z namysłem, bo tylko wtedy nic mu nie umknie: ani świat przedstawiony, który jest pełen szczegółów, ani te króciutkie zdania, które są błyskotliwymi i celnymi refleksjami na temat samego życia (ja jestem wdzięczny autorowi „Ucha igielnego” za zwrócenie uwagi na to, jak ważne są słowa, że jest ich coraz mniej i znikają – prawda, że trafne?!).
Nie jest łatwo opisać czyjeś życie choćby w największym skrócie, dlatego wyjątkowo nie zdradzę Państwu o czym jest owo „Ucho igielne”. A co to jest? Otóż jest to „…zachowana niemal w pierworodnym stanie dawna furta dominikańska, stanowiąca fragment średniowiecznych murów obronnych. Rzeczywiście miała kształt igielnego ucha, u dołu węższa, rozszerzająca się ku górze, zwieńczona półokrągłym sklepieniem.”
Więcej już nic nie dodam. Przeczytajcie Państwo sami tę opowieść i odkryjcie w niej to, co będzie dla Was najważniejsze. Polecam!

Remigiusz Rybski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ