Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca-Stanisław Grzesiuk „Na marginesie życia”

627
wyświetlenia

Szukając książki…

Na ogół staram się tego nie robić, ale tym razem postanowiłem ulec pokusie i rozpocząć ten tekst od cytatu. Nie, nie postanowiłem pójść na tzw. „łatwiznę”, po prostu pomyślałem sobie, że skoro sam autor w króciutkim wstępie pisze o swojej książce, to szkoda byłoby z tego nie skorzystać – bo któż mógłby lepiej zachęcić czytelników do jej przeczytania?!
Oddaję zatem głos samemu Stanisławowi Grzesiukowi: „…Nie jestem lekarzem, lecz od piętnastu lat chorym na gruźlicę. W tym okresie byłem dziesięć razy w sanatorium i przeszedłem dwie operacje. Dlatego opisać chcę życie gruźlików obserwowane z pozycji jednego z nich, z pozycji chorego. Pokazać chcę życie chorych, ich radości i smutki, sprawy małe i problemy społeczne. W opowiadaniach swych będę chciał pokazać codzienne życie chorych, tych słabych psychicznie i tych silnych. Czy mi się to udało, niech oceni czytelnik.”
Przeczytałem, oceniłem – udało się, Stanisław Grzesiuk wykonał kawał dobrej roboty!
Czyta się to wspaniale. Język tych opowiadań jest prosty, nie ma w nich jakiejkolwiek przesady, zbytniej powagi czy zbytniego moralizatorstwa. Grzesiuk jest szczery, mówi to co myśli, potrafi walczyć o swoje, a ostry język i nieustanna chęć do robienia kawałów przysparzają mu wrogów i sprawiają, że ma on opinię człowieka trudnego, rozrabiaki, czy może nawet awanturnika. Ale jednocześnie jest optymistą, ma wielkie serce dla przyjaciół, nie poddaje się chorobie, ceni życie i potrafi znieść wiele, aby je zachować. Jego opowiadania są pełne humoru, radości nawet. Nie brak w nich wzruszających historii innych kuracjuszy, które Grzesiuk nam opowiada będąc świadomym tego, że bycie gruźlikiem tak naprawdę stwarza wiele problemów i oznacza życie na marginesie społeczeństwa.
Stanisław Grzesiuk nie doczekał wydania swojej książki. „Na marginesie życia” ukazało się w roku 1964, jego autor zmarł rok wcześniej. Wiele fragmentów, co do których wydawnictwo zgłosiło uwagi lub wątpliwości, zostało przez autora usuniętych. Aby możliwie jak najszybciej opublikować książkę wydawnictwo przystało na skreślenia zgodnie z propozycją autora. W niniejszym, tegorocznym, wydaniu te fragmenty zostały przywrócone – wyróżniono je pogrubieniem (do nich należy również wstęp, którego urywek zacytowałem na początku, dlatego również go pogrubiłem). Ciekawostką jest to, że na obu wyklejkach umieszczono faksymile rękopisu, szkoda, że jest to ten sam fragment, ale przynajmniej wiadomo, że Grzesiuk miał całkiem niebrzydki charakter pisma.
Trochę żałuję, że nie przeczytałem całej trylogii Stanisława Grzesiuka, na którą (oprócz ostatniego tomu czyli „Na marginesie życia”) składają się: „Pięć lat kacetu” i „Boso, ale w ostrogach”, ale zapewniam, że książka broni się sama i jest warta tego, by po nią sięgnąć, nawet jako po pojedynczy (czy też raczej osobny) tytuł. Polecam!

Remigiusz Rybski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ