Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca Sebastian Fitzek „Noc ósma”

524
wyświetlenia

Szukając książki…

„Noc ósma? Co to jest?” – zadałem sobie pytanie, jak się okazało, niedługo przed głównym bohaterem, który (kiedy zobaczy symbol owej nocy – cyfrę osiem) zapyta o to samo. Zapyta, by już wkrótce doświadczyć tego, czym naprawdę jest owa noc.
Główny bohater to Benjamin Rühmann, czyli po prostu Ben. Ben to 39 – letni bezrobotny muzyk, człowiek, który w życiu ma „pod górkę” i musi borykać się z wieloma problemami. Wydawać by się mogło, że największym zmartwieniem Bena (i jego byłej żony Jennifer) jest stan zdrowia ich niepełnosprawnej córki Julii pogrążonej w śpiączce po próbie samobójczej, w którą Ben nie chce ani przez chwilę uwierzyć (jak się później okaże – słusznie). Otóż nie, wkrótce okaże się, że Ben, i nie tylko on, będzie musiał starać się,
by przeżyć Noc Ósmą walcząc nie tylko o swoje życie.
A cóż to takiego jest, ta Noc Ósma? Powiedzieć, że to ósma noc ósmego miesiąca, strona internetowa czy wreszcie nieudany eksperyment psychologiczny, który wymknął się spod kontroli, to trochę za mało, na pewno te określenia nie oddają grozy sytuacji, w której znalazł się Ben. Bo Noc Ósma to loteria łowiecka, loteria śmiercionośna, loteria straszliwa,
w której stawką jest ludzkie życie. Bo w tej internetowej grze można być zarówno łowcą, ale także i zwierzyną. Wystarczy tylko nominować kogoś, kto nas rozgniewał, upokorzył, kogo nienawidzimy, kim pogardzamy… Jeśli tylko jego nazwisko zostanie wylosowane podczas Nocy Ósmej, wtedy staje się on „zwierzyną łowną” i można w „realu” rozpoczynać polowanie. Za jego zabicie można dostać nagrodę: 10 milionów euro.
Jak potoczą się losy Bena i jak skończy się ta historia – tego Państwu, oczywiście, nie zdradzę, możecie przekonać się o tym sami sięgając po „Noc Ósmą” Sebastiana Fitzka.
Książka „wciąga”, ale to wcale nie znaczy, że czyta się ją łatwo. Co prawda, autor podzielił swoją opowieść na krótkie rozdziały i umiejętnie zadbał o utrzymanie w niej zarówno tempa, jak i napięcia, ale opisy zła bywają miejscami bardzo prawdopodobne, a przez to jeszcze bardziej przerażające i porażające…
Zakończenie tej historii jest zaskakujące i niejednoznaczne. Jako czytelnik poczułem się trochę zdezorientowany: „jak to się właściwie skończyło? Czy ta historia ma szczęśliwe zakończenie czy jednak nie?” Nie potrafiłem tego tak do końca rozstrzygnąć, ale może komuś z Państwa się uda?! Jedno wiem na pewno – emocji Wam nie zabraknie, są gwarantowane!
Na koniec refleksje, do których skłoniły mnie pytania autora, które postawił w swoim posłowiu (przeczytajcie je Państwo koniecznie!): jak łatwo jest się zagubić, przekroczyć wszelkie granice i narazić na szwank swoje człowieczeństwo, jak łatwo poddać się złu, czy też wyzwolić je w sobie. Możemy to zrobić bardzo łatwo, bo (niestety!) raczej jesteśmy podatni na wszelkiego rodzaju manipulacje, zwłaszcza kiedy jesteśmy „ukryci” w większej grupie lub w czeluściach internetu (czy one są aż tak bezpieczne?!). Wtedy naprawdę nie potrzeba wiele: jeden bodziec wystarczy, jest jak iskra, która może doprowadzić do pożaru, a nawet wybuchu… O tym też jest „Noc Ósma” Sebastiana Fitzka.

Remigiusz Rybski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ