Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca-„Rdza” Jakuba Małeckiego

175
wyświetlenia

Szukając książki…

Przyznam, że podczas lektury dość długo zastanawiałem się nad tym, o czym właściwie opowiada „Rdza” Jakuba Małeckiego, i jak zacząć ten tekst. No i ten tytuł, który nic mi nie mówił (oczywiście, tylko do pewnego momentu).

Postanowiłem jednak być cierpliwy i, jak to się mówi, nie oceniać książki po okładce, czy też raczej nie wyciągać pochopnych wniosków po przeczytaniu pierwszych kilku stron opowieści, która zresztą zafrapowała mnie od samego początku.

Historia głównych bohaterów: Szymka i Tośki zaczyna się stratą, w wypadku samochodowym giną ich najbliżsi – Eliza i Telesfor zwany Telkiem. Od tej chwili tych dwoje: babcia i wnuk muszą nauczyć się żyć zupełnie nowym dla nich życiem, muszą nauczyć się siebie nawzajem, muszą starać się uwierzyć, że wszystko będzie dobrze. Każde z nich mozolnie będzie pokonywać kolejne dni, będą próbować żyć pomimo różnych braków, żyć pomimo wszystko.

Ta historia została ułożona niczym mozaika: całość składa się z mniejszych elementów, fragmentów losów obojga bohaterów, a te z kolei zostały ułożone naprzemiennie – losy Szymka – losy Tośki – współczesność – przeszłość. Po prostu taki wzór. W ten sposób, kawałek po kawałku poznałem dzieje rodziny Stawnych, od początku do końca.

To „pocięcie” opowieści, podzielenie jej na mniejsze części (także wewnątrz każdego rozdziału) niczemu nie szkodzi, wręcz przeciwnie, w ten sposób autor jakby łatwiej zatrzymał moją uwagę na niej, a za pomocą zaskakujących zakończeń rozdziałów rozbudził ciekawość, co nie pozwoliło mi, nie tylko nie stracić wątku, ale nawet znużyć się, choćby na moment.

Kiedy zbliżałem się do końca tej historii, wiedziałem już, o czym jest „Rdza”. Powiedzieć, że o życiu to trochę za mało, o życiu po stracie – trochę lepiej, ale ciągle zbyt ogólnie. To jest też opowieść o przyjaźni, a także o tym, że czasami mieszkamy w swoim wewnętrznym świecie i trudno nam z niego wyjść, choć czasami się budzimy i podejmujemy taką próbę…

Gdybym miał powiedzieć krótko i zwięźle, o czym opowiada Jakub Małecki
w „Rdzy” to powiedziałbym, że o codzienności. Jakub Małecki potrafi przykuć naszą uwagę także do niej i (co jest dla mnie niepojęte!) potrafi opisać ją tak, że czytanie o niej nie nuży.
A przecież codzienność ma to do siebie, że potrafi niejednokrotnie dać się we znaki swoją jednostajnością.

A tytułowa rdza? Otóż jest to „coś”, co po „czymś” pozostaje, nawet wtedy. gdy tego „czegoś” już tak naprawdę nie ma…

Mam nadzieję, że ta opowieść będzie dla mnie taką właśnie rdzą, która się dobrze osadzi w mojej pamięci i pozostanie ze mną/we mnie na długo.

Zachęcam Państwa do tego, abyście zechcieli poznać tę zwykłą, ale jednak niezwykłą opowieść. Polecam „Rdzę” Jakuba Małeckiego!

Remigiusz Rybski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.