Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca „Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk

245
wyświetlenia

Szukając książki…

Czasami pierwsze skojarzenie bywa mylące albo nawet zupełnie błędne. Nie wiem dlaczego wydawało mi się, że słowo „bizarne” oznacza coś, co skupia w sobie cechy przeciwstawne (tak jak na przykład system zerojedynkowy). Niestety, myliłem się, bo słowo to oznacza coś dziwnego, śmiesznego, a nawet niezwykłego.
Te opowiadania, a jest ich dziesięć, właśnie takie są: niezwykłe, dziwne, ale raczej nie śmieszą. Są krótsze, dłuższe, a nawet (ku mojemu zaskoczeniu!) całkiem długie, nie na tyle jednak, by znużyć czytelnika.
Każda z tych opowieści dzieje się w innej przestrzeni i w innym czasie. Autorka zabierze nas w podróż zarówno do miejsc konkretnych (kamienica gdzieś w Polsce, Wołyń
w czasie potopu szwedzkiego, współczesna Szwajcaria czy Azja), jak i do miejsc wymyślonych, które właściwie mogą być wszędzie. W zbiorze jest opowiadanie z przeszłości, które przypomina baśń, inne są zupełnie fantastyczne i opowiadają o przyszłości, kiedy wszystko będzie możliwe, są też opowiadania osadzone w teraźniejszości – te są zupełnie zwyczajne.
Wydaje mi się, że cechą wspólną tych wszystkich opowieści jest niepokój, niepokój
o świat, który jest, czy też raczej staje się, coraz bardziej niepojęty (właśnie dziwny!), za którym nie można już nadążyć ani, tym bardziej, objąć go ludzkim umysłem…
Ten niepokój o świat i nasze/moje w nim miejsce trochę mi się udzielił. Zastanawiałem się dokąd ten świat zmierza, i jakim jeszcze może się stać. Biorąc pod uwagę tempo tych zmian miałem wątpliwości czy ja ten świat jeszcze jestem w stanie „ogarnąć” i za nim nadążyć. Bo (być może) będę jak bohater jednego z opowiadań, który kompletnie przegapił moment, w którym te zmiany nastąpiły. Okropne uczucie!
Opowiadania są o tyle „wygodne”, że nie trzeba ich czytać od pierwszego do ostatniego, można to robić wybiórczo, na chybił trafił, tak jak się chce, w zależności od nastroju albo ilości wolnego czasu, który chcemy przeznaczyć na czytanie. Tak sądziłem, ale przyznam szczerze: z „Opowiadaniami bizarnymi” nie udało mi się to. Po pierwszym opowiadaniu przeczytałem trzecie, a potem wróciłem do drugiego solennie obiecując sobie, że resztę przeczytam po kolei. Jakkolwiek zechcecie Państwo przeczytać „Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk (kolejno lub nie) zróbcie to, bo moim zdaniem – warto!

Remigiusz Rybski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ