Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca „Ostatnie dziecko” Sebastian Fitzek

644
wyświetlenia

Kryminały, sensacja, horrory, fantastyka to rodzaj literatury, za którym nie przepadam. Będąc jednak na wakacjach wpadła mi w rękę książka Sebastiana Fitzka, niemieckiego autora „Ostatnie dziecko”. Zaintrygowało mnie hasło „światowy bestseller!” i to, że wszystkie książki pisarza przez wiele miesięcy utrzymują się na 1 miejscu list bestsellerów. Na obwolucie czytamy: „rzeczywistość Fitzka jest niewyobrażalna, nieprzewidywalna – mogłoby się zdawać, że z horroru. Ale wywołuje ona tak mocne wrażenie dlatego, że jest absolutnie logiczna i prawdziwa”, a Sebastian Fitzek jest jednym z najpoczytniejszych i najbardziej cenionych pisarzy niemieckich. Okazało się, że jest to wciągający, pełen intryg thriller psychologiczny.

Początkowo wszystko wydawało mi się poplątane, niespójne, dziwne i koszmarne. Trup w piwnicy z rozłupaną czaszką, 10 letni śmiertelnie chory chłopiec mający przekonanie, że jest autorem zbrodni – seryjnym mordercą. Myślałam, to nie moje klimaty. Z czasem jednak wciągnęły mnie, aktualne i niezmiernie trudne tematy poruszane przez autora – pedofilia, handel dziećmi. Wszyscy wiemy, że takie procedery niestety mają miejsce, w książce przedstawione są w taki sposób, że na długo nie możemy pogodzić się z zaistniałą sytuacją, rozpamiętujemy ją i zachodzimy w głowę, jak to możliwe, że ludzie są zdolni do takich rzeczy. To naprawdę wstrząsające. Opis wydarzeń powoduje, że wręcz chce się krzyczeć i wzywać pomocy. Fitzek potrafi wzbudzić skrajne emocje podczas czytania. Położył nacisk na wartką akcję, a krótkie rozdziały zaowocowały wciągającą historią. Dla manie jako czytelnika niezwykle istotnym elementem były także zachowania zwykłych ludzi wciągniętych w intrygę, koncentrowałam się na psychologicznych aspektach postępowania bohaterów i ich reakcjach.

Głównym bohaterem powieści jest adwokat Robert Stern, ma za sobą bardzo ciężkie osobiste przeżycia. Jest wrażliwym mężczyzną, który nie może pogodzić się ze śmiercią swojego nowonarodzonego dziecka. Zatraca się w pracy zawodowej, żeby nie rozpamiętywać złych chwil. Pewnego dnia ktoś podrzuca mu do domu płytę CD z nagraniem jego ukochanego dziecka. Czy chłopiec na pewno zmarł, czy może żyje w innej nowej rodzinie? Adwokat chcąc rozwiać zagadkę musi zmierzyć się z wizją 10 latka, który twierdzi, że zamordował człowieka i prosi Sterna o pomoc. Śledząc poczynania adwokata, przyglądamy się jego reakcjom i emocjom, chce on za wszelka cenę poznać prawdę, nawet gdyby miała być najgorsza. Bohaterowie „Ostatniego dziecka” na własnej skórze przekonają się o bezwzględności „przestępczego świata”, poznają sposoby jego funkcjonowania. Zatrważające jest to, że czytając książkę mamy wrażanie, jakby obok nas istniał drugi „przestępczy świat”, o którym nic nie wiemy, a on bezkarnie rozwija się coraz bardziej. Analizując zachowanie adwokata, zastanawiamy się jak my zachowalibyśmy się w takiej sytuacji, czy wybory Sterna są prawidłowe, czy nie przysparza sobie kłopotów, czy mógł wybrać inaczej?

Było to moje pierwsze spotkanie z piórem Sebastiana Fitzka, jeżeli ktoś gustuje w literaturze sensacyjnej (i nie zna tego młodego autora), to zdecydowanie polecam. Okazuje się, że powieść była już wcześniej wydana w Polsce po tytułem “Śmierć ma 143 cm wzrostu”, ale dla mnie spotkanie z autorem i jego prozą było nowym doświadczeniem. Powieść trzyma w napięciu. Czytając książkę zastanawiałam się, jakie będzie wyjaśnienie zagadki. I mimo, iż miałam kilka możliwych rozwiązań finał był zaskakujący. Zwrot akcji niespodziewany.

Anna Chudzińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ