Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca „Labirynt duchów” Carlos Ruiz Zafón

492
wyświetlenia

Szukając książki…

Na nową powieść Carlosa Ruizy Zafóna czekało zapewne wielu czytelników. I w końcu doczekaliśmy się kolejnego niesamowitego dzieła autora. Jego książki zabierają nas do przepięknej Barcelony. Wraz z bohaterami powieści przechadzamy się zabytkowymi uliczkami tego miasta, tym razem lat pięćdziesiątych. Bardzo podoba mi się klimat książek Zafóna. Świat jego literatury jest mroczny pełen niespodzianek, nieprzewidywalny. Realizm splata się ze zjawiskami niewyjaśnionymi, jednocześnie łapiąc czytelnika w labirynt magii, w którym wszystko jest możliwe. Za każdym razem kiedy sięgam po lekturę Zafóna wyobrażam sobie, że spaceruję uliczkami przepięknej Barcelony.

Najnowsza powieść autora „Labirynt duchów” może nas przerazić swoją objętością. Tomisko blisko dziewięćsetstronicowe, mnie jednak ucieszyło. Wiedziałam, że mam kilka niezapomnianych spacerów z Barceloną w tle. Czytając książkę wracamy do ukrytej w samym sercu miasta księgarni Semprere i Synowie podobnie jak w poprzednich częściach trylogii Cmentarza Zapomnianych Książek („Cień wiatru”, „Gra anioła”, „Więzień nieba”).

Główną bohaterką powieści tym razem jest piękna Alicja Griss niezwykle inteligentna agentka. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna i dotyczy tajemniczego zniknięcia ministra kultury Mauricia Vallsa. Wydaje się, że może mieć to związek z przeszłością, kiedy Valls był dyrektorem budzącego grozę więzienia Montjuic. Alicja wraz z kapitanem policji ma kilka dni na odnalezienie ministra. W trakcie poszukiwań w jej ręce trafia należący do Vallsa siódmy tom serii „Labirynt duchów” (czytamy na okładce książki). I w tym momencie zaczyna się, powrót naszej bohaterki do wydarzeń z dzieciństwa. Powracają, zapomniane wspomnienia. A wszystko zaczęło się, gdy była małą dziewczynką w czasie wojny domowej w Hiszpanii, jest rok 1938. Po bombardowaniu Rambli, gdzie mieszkała wraz z babcią, pod gruzami odnalazł ją Fermin. Ledwie przeszli kilka kroków, kiedy kolejny huk wstrząsnął niebem, a pozostałości budynku zadrżały pod ich nogami… Tu nie jesteśmy bezpieczni. Musimy przebiec przez sąsiedni dach, żeby w tamtym budynku spróbować zejść na ulicę, a potem do metra… Alicja przycisnęła do piersi książkę i sprzeciwiła się ruchem głowy. Fermin usłyszał za swoimi plecami terkot karabinów maszynowych ostrzeliwujących pobliskie dachy. Popchnął Alicję. Dziewczynka wylądowała po drugiej stronie muru i odwróciła się, by wyciągnąć rękę do Fermina, ale przyjaciela tam nie było…

Bohaterka to pełna problemów i tajemnic, z nieciekawą przeszłością kobieta. Poznajemy jej bezkompromisowe podejście do życia. Jak opisane wyżej wydarzenie wpłynęło na dalsze dorosłe życie Alicji? Co z tajemniczym Ferminem, który uratował dziewczynkę? Nie sposób opisać wszystkich skomplikowanych wątków poruszonych w książce. Jednak stopniowo ujawniają one swoje tajemnice, co czyni lekturę niezwykle interesującą.

Myślę, że miłośników prozy Zafóna nie trzeba do lektury książki zachęcać, sami z niecierpliwością na nią czekali. Osoby, które chcą poznać twórczość autora mogą zacząć przygodę od „Labiryntu duchów” bo, poszczególne części tetralogii można czytać w dowolnej kolejności, każda z nich stanowi odrębną historię. Jedyne co je łączy to postać Daniela Sempere i jego przyjaciela Fermina. Polecam na długie zimowe wieczory.

Anna Chudzińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ