Biblioteka Pedagogiczna w Słupcy poleca Ivan Binar „Siedem rozdziałów z życia Václava Netušila albo rowerem dookoła świata”

575
wyświetlenia

\Ach! Ci Czesi, oni są zupełnie niemożliwi!” – to zdanie pojawiło się nagle, jakby znikąd i było jak natrętna mucha: nijak nie mogłem się od niego opędzić. A więc dobrze, niech tak będzie, niech właśnie taki będzie początek mojego tekstu o wrażeniach z lektury książki Ivana Binara „Siedem rozdziałów z życia Václava Netušila albo rowerem dookoła świata”.

Ach! Ci Czesi, oni są zupełnie niemożliwi!” – w tym zdaniu mieści się zarówno zaskoczenie, coś na kształt podziwu i (nie ma na to siły!) także uśmiech, w tym wypadku bardziej melancholijny niż radosny…

Było (i jest) dla mnie rzeczą niepojętą: jak można było napisać książkę o życiu pod butem sowieckiego reżimu, o życiu w strachu i zniewoleniu bez zbytniej złości, zjadliwości, bez cienia nienawiści, za to z dużą dozą ironii, a nawet odrobiną dowcipu? Można? Można. Ale to jeszcze nic, tak naprawdę autor zaskoczył mnie dopiero pod koniec książki. Zdziwienie dosłownie zaparło mi dech, kiedy przeczytałem list Ivana Binara do niejakiego N. List został napisany, kiedy autor (czeski opozycjonista prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa emigrował z kraju) już wiedział, bo przeczytał opublikowaną listę tajnych współpracowników StB, kto dał się zmanipulować i złamać, kto podjął z nią współpracę, kiedy wiedział, że wśród agentów znaleźli się jego przyjaciele, a mimo to potrafił wziąć pod uwagę okoliczności i zdobyć się na wspaniałomyślny gest i być wyrozumiałym… Niepojęte, prawda?!

Bo autor (który jednocześnie jest jednym z bohaterów tej książki) nie domaga się zemsty ani nawet sprawiedliwości – a przynajmniej nie wprost – domaga się ujawnienia prawdy, choć może być ona gorzka i zwyczajnie może boleć. Trzeba też wymienić winnych z nazwiska, bo jak pisze: „bez ujawnienia winy nie ma komu i nie ma czego przebaczać”. Porażające w swej prostocie…

Nie rozdziera szat, chyba nawet nie rozdrapuje zbytnio ran, po prostu: nazywa rzeczy po imieniu, po to, by rozliczyć się z przeszłością, by normalnie żyć dalej. W tej opowieści splatają się historie trojga bohaterów: Ivana Binara, Václava Netušila oraz Wieńczysława Pawia – poety i podróżnika, który jest alter ego tytułowego bohatera i wędruje po magicznej krainie, po świecie równoległym, do którego można dostać się przez metalową szafkę w ohydnym, koszarowym kolorze khaki, a konkretnie przez jej prawą część, tą przeznaczoną na czyste, wyjściowe ubranie. Takich szafek było pełno, stały w każdym ówczesnym zakładzie pracy, ale tylko ta jedna – stojąca w hali chemicznego uzdatniania wody, w elektrowni Zwycięski Luty Ostrawa-Přívoz – była wyjątkowa, była przejściem na drugą kulę ziemską, do innego świata.

Czyżby to była forma ucieczki z tego ówczesnego, rzeczywistego, okupowanego świata, o którym można by powiedzieć, że jest ogrodzony kolczastym drutem? Jeżeli tak, to nie jedyna, bo uciec można było także w inny sposób: emigrując do wolnego kraju. Tylko, czy to jest wyjście, czy było warto? Możecie to Państwo sprawdzić sami – polecam!

Remigiusz Rybski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ