Afera śmieciowa

1039
wyświetlenia

Wizytówka Wilcznej

Jakiś czas temu na sesji rady gminy poruszono kwestię „wysypiska śmieci”, które samoczynnie tworzą się na terenie Wilcznej – miejscowości w gminie Słupca. Problem początkowo banalny urósł do rangi bomby ekologicznej. Postanowiliśmy dokładniej przyjrzeć się tej sprawie i przeprowadziliśmy własne śledztwo.

 

Dlaczego wizytówka Wilcznej? Otóż, obok posesji, która mieści się przy wjeździe do miejscowości, znajdują się dwa widoczne rowy, wypełnione po brzegi śmieciami – różnej maści i rodzaju.

Problem pojawił się półtora roku temu. Wniosek na sesji rady gminy zgłosiła radna Joanna Przybylska. Wniosek pojawiał się kilkukrotnie. Problem istniał od ponad roku, a śmieci w rowach narastały.

Postanowiliśmy porozmawiać z właścicielem posesji – Kazimierzem Kubiaczykiem, który zamieszkuje posesję obok zaśmieconych dołów. Niestety, przy wejściu przywitał nas pies. Właściciel nie ośmielił się wyjść z domu.

Kolejnym naszym krokiem była rozmowa z sołtysem sołectwa Wilczna – Lilią Imbirowicz. Zanim jednak dostaliśmy się do pani sołtys, udało nam się uzyskać opinie mieszkańców i sąsiadów pana Kazimierza.

Chuligaństwo pod osłoną nocy

Sąsiedzi nabrali wody w usta. Trudno stwierdzić w jaki sposób śmieci pojawiły się obok posesji. Najczęściej pojawiającym się zdaniem w tej kwestii jest „chuligaństwo pod osłoną nocy”. Okoliczni mieszkańcy – niekoniecznie wsi, czy przyjezdni wyrzucają  śmieci, których prawdopodobnie utylizacja pociągnęłaby za sobą koszty. Pan Kazimierz jest osobom schorowaną. Bezbronność spowodowana chorobą uniemożliwia mu sprzeciwianie się śmieceniu obok jego posesji.

Ludzie mają świadomość, iż wyrzucanie śmieci w miejscach niedozwolonych niesie za sobą odpowiedzialność pieniężną. W jaki sposób jednak złapać „śmieciarza” na gorącym uczynku? Stare lodówki, opony, koce, umywalki – to odpady, które szkodzą środowisku, psują wizerunek miejscowości.

Co na to Pani sołtys?

Pani sołtys podziela zdanie mieszkańców. Lilia Imbirowicz, winą zaistniałą „śmieciową” sytuację obarcza przyjezdnych mieszkańców. Nie dostrzega w tym winy właściciela posesji.   Podkreślała, iż kilkukrotnie zgłaszała problem do urzędu gminy w Słupcy. Ta sprawa nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby się to wydawać.

Poza tym, dowiedzieliśmy się, iż na terenie sołectwa powstaje kolejne wysypisko, obok posesji jednej z mieszkanek, której dom oddalony jest od centrum wsi.

Wraz z panią Imbirowicz udaliśmy się do mieszkańca posesji. Niestety, tym razem go nie zastaliśmy. Trudno interpretować jego zachowanie. Czy pan Kazimierz ma coś do ukrycia?

Więcej w najnowszym numerze “Głosu”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ