310 wezwań strażaków do szerszeni i os

2088
wyświetlenia
Fot. PSP Słupca

Dokładnie tyle wezwań w sprawie szerszeni i os przyjęła PSP Słupca do dnia 22 sierpnia w roku 2018. W rzeczywistości wezwania zaczęły się pojawiać z początkiem kwietnia. W okresie letnim zdarza się nawet 10-15 zgłoszeń dziennie. Czy można to nazwać plagą? Rzecznik prasowy PSP Słupca Marcin Nachowiak mówi, że tak się dzieje w całej Polsce.

Jak się dowiedzieliśmy jest to bardzo poważne utrudnienia w pracy PSP Słupca ze względu na ilość wezwań. W tym czasie może być poważny wypadek, gdzie może zaistnieć potrzeba interwencji ratującej życie. Jednak straż nie odmawia i przyjmuje zgłoszenia w sprawie gniazd niebezpiecznych owadów. Najprawdopodobniej PSP Słupca ma najwięcej tego rodzaju interwencji w Wielkopolsce.
Po rozmowie z rzecznikiem prasowym straży Marcinem Nachowiakiem dowiedzieliśmy się, że PSP Słupca sama realizuje zgłoszenia na terenie miasta Słupca i części gminy Słupca, a inne interwencie rozdysponowuje do jednostek OSP KSRG i OSP, które posiadają ubrania ochronne do zwalczania gniazd niebezpiecznych owadów.
Dodajmy, że w Jednostkach Straży Pożarnych w Koninie, Gnieźnie czy Poznaniu dyżurni kierowania informują oficjalnie, że w sprawach owadów jeżdżą tylko do instytucji publicznych. Resztą, czyli domkami letniskowymi, gospodarstwami agroturystycznymi i innymi prywatnymi podmiotami zajmują się specjalistyczne firmy.

Czy można odciążyć państwową straż pożarną?

Jak zostaliśmy poinformowani jest procedura do zwalczania owadów w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia. Jeżeli ktoś dzwoni z informacją, że ma małe dzieci, że się boi to straż musi przyjąć zlecenie. Strażacy nie narzekają, jednak powszechnie wiadomo, że są w naszym powiecie specjalistyczne firmy, które zajmują się usuwaniem gniazd owadów profesjonalnie. Z powodu niejasnych procedur przyjmują interwencje, ze względu na odpowiedzialność za czyjeś życie lub zdrowie. Nie ma ścisłej procedury w jakich przypadkach można odrzucić zgłoszenie, a zawsze istnieje możliwość zagrożenia życia lub zdrowia.
A zgłoszenia są różne. Dla przykładu, że na cmentarzu nie można pograbić bo osy latają, lub z tego samego powodu nie można wynajmować jachtów w Powidzu. Bez uściślenia, gdzie znajduje się gniazdo. Oczywiście jeśli straż przyjedzie na miejsce i nie stwierdzi zagrożenia może wygrodzić obszar taśmą i ewakuować mieszkańców bez usuwania gniazda .
Dlaczego wzywana jest straż, a nie specjalistyczna firma? Okazuje się, że powód jest prosty. Firmie trzeba za taką usługą zapłacić. Po sprawdzeniu cennika opłat za usuwanie gniazd w kilku firmach okazuje się, ze koszt wynosi od 130-200 zł. Czy to dużo czy mało, sprawa względna. W skali pojedynczej gminy lub miasta nie jest to wielka kwota, tym bardziej, że te 310 interwencji odbyło się w całym powiecie. Jeżeli przyjmiemy, że mieszkańcy wzywają straż, a nie firmę z oszczędności i dlatego, ze mogą, to może warto by pomyśleć o zwracaniu za taka usługę mieszkańcom?
Może taka uchwała odciążyłaby PSP Słupca i ościenne jednostki OSP?

Piotr Stróżyk

1 KOMENTARZ

  1. Szkoda ze dopiero po 300 interwencjach ktoś mądry poszedł po rozum do głowy.Wystarczy ze jeden klient zapłaci ze 100 zł i problem szerszeni się skończy na bank.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ